🎃 Nawiedzony Dom W Polsce

★ SUBSKRYBUJ JUŻ TERAZ!★★ WBIJAJ NA FanPage - https://www.facebook.com/EnzziGamingOLINK DO MAPKI - www.minecraftmaps.com/horror-maps/no-words Z zestawem LEGO Pająk i nawiedzony dom możesz stworzyć upiorne dekoracje, które będą cieszyć przez cały Halloween. Pająk i nawiedzony dom W tym zestawie znajdziesz wszystko, czego potrzebujesz, aby zbudować uroczego pająka z wielkimi oczami i ruchomymi nogami oraz miniaturkę nawiedzonego domu z oknem i naklejkami, które udają A co jeśli w Polsce także występują tego typu miejsca, które posiadają własną legendę? Dom w Izbicy; Blok na Herbsta 4; Willa przy ulicy Sobótki; Jezioro Ostrowite; Nawiedzony dom w Lublinie; Dom w Izbicy Dom w Izbicy znajduje się w wojewódźtwie lubelskim. W tych miejscach straszy? Nawiedzone domy w woj. śląskim. I nie tylko domy. dom w którym straszy; nawiedzone miejsca; nawiedzony dom; zjawiska paranormalne 1/18. Na sprzedaż dom wolnostojący w Suwałkach z garażem. ul. Mikołaja Reja, Suwałki, podlaskie. 490 000 zł 9800 zł/m² 2 pokoje 50 m². DEVELOPERGO Sp. z o.o. Biuro nieruchomości. Nawiedzony dom - Graham Heather, tylko w empik.com: 19,99 zł. Przeczytaj recenzję Nawiedzony dom. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze! nawiedzone domy. domy w których straszy pomorze. nawiedzone domy sopot. nawiedzone domy na pomorzu. Nawiedzone domy na Pomorzu. Przerażające miejsca z mroczną historią. Upiorne dźwięki, poruszające się przedmioty, niepokojące wrażenie czyjejś obecności, tajemnicze postacie, mrożące krew w żyłach historie. Najbardziej nawiedzone miejsca w województwie śląskim. Lepiej nie zapuszczać się tam nocą, bo STRASZY! Co o tych miejscach mówią mieszkańcy? Jeśli lubicie "Nawiedzony dom" to prawdopodobnie szukacie psychologiczny, czas i trzymający w napięciu filmy o / z nadprzyrodzony, nawiedzony dom, duch, przeniesienie, egzorcyzm, kobieta w ciąży i aktywność paranormalna tematami gatunków Dramat, Horror i Misterium nakręcone w USA. Duchy w Polsce. Historię nawiedzonego domu w Myszkowie opisywała prasa. 5. Dawny komisariat policji, Konstancin-Jeziorna. Jednopiętrowy budynek ceglany z początku XX wieku, stojący przy ul. Niecałej 19 w Konstancinie-Jeziornej (woj. mazowieckie) jest uznawany za nawiedzony przez duchy. Po II wojnie światowej aż do 2000 r. był To najbardziej przerażający dom w Śląskiem i w Polsce. Wypędzał z niego duchy świecki egzorcysta. W tym domu próbowało zamieszkać blisko 30 rodzin - wszystkie prędzej czy później Domem w znaczeniu home może być budynek, mieszkanie, namiot etc., a także bardziej ogólne miejsce jak rodzinne miasto (hometown) czy ojczyzna (homeland). House vs home: porównanie. House to budynek z rodzaju domów mieszkalnych, czyli struktura w której ktoś mieszka, a home to ogólna nazwa na miejsce zamieszkania. z5kY75. Opustoszałe szpitale, ruiny zamków, lasy i stare fabryki, które skrywają mroczne tajemnice. Gdzie w Polsce straszy? Oto lista 10 miejsc, które przyprawiają o gęsią skórkę. W centrum Warszawy straszy? Mówi się, że mieszkanie na pierwszym piętrze kamienicy na rogu ul. Wilczej i Alei Ujazdowskich od lat jest nawiedzone. Miejska legenda głosi, że pod koniec XIX wieku młody student popełnił tam samobójstwo. Później zarządca budynku zamordował tam Aleksandrę Grobicką i zamurował jej ciało pod posadzką. Ale to jeszcze nie koniec strachów pod tym adresem. Mieszkająca tam żona jednego z warszawskich dygnitarzy dowiedziała się o licznych zdradach męża. W rozpaczy poderżnęła gardła dwojgu małoletnich dzieci nożem kuchennym, męża zastrzeliła a sama powiesiła się na klamce drzwi do mieszkania. Dziś lokatorzy twierdzą, że nadal na korytarzach można usłyszeć płacz dzieci czy przerażający krzyk kobiety. Czasem też u bram kamienicy można „spotkać” studenta z białym psem. Szpital psychiatryczny w Owińskach Nic bardziej nie kojarzy się z horrorami o upiorach niż opuszczone szpitale psychiatryczne. Jedno z takich miejsc znajduje się kilkanaście kilometrów od Poznania w miejscowości Owińska. Szpital otwarto 1838 roku, w budynku dawnego klasztoru cystersów. W trakcie II wojny światowej pensjonariusze zostali wymordowani przez hitlerowskie wojsko, które później zajęło budynek. Teraz budynek stoi pusty i pilnuje go ochrona a jednak czasami w środku palą się światła, widać przemykające postaci, słychać głosy i płacz. Komisariat w Konstancinie-Jeziornie Komisariat przy ulicy Niecałej w Konstancinie-Jeziornie jest nawiedzony przez niebieskiego upiora – ducha byłego oficera. Paranormalne zjawiska potwierdzają zarówno mieszkańcy jak i funkcjonariusze, którzy tam pracowali. Legenda głosi, że w latach 50. ubiegłego wieku dochodziło tam do brutalnych przesłuchań i tortur, które niejednokrotnie prowadziły do śmierci. Mogło tak być, ponieważ znajdował się tam Urząd Bezpieczeństwa. Największych zbrodni miał dopuścić się jeden oficer, którego duch snuje się do dziś korytarzami komisariatu. Dom na ulicy Kosocickiej w Krakowie Jeden z najstraszniejszych domów w Polsce stoi w Krakowie przy ulicy Kosocickiej 8. Przekazów na temat tego miejsca krąży wiele. Jedna z nich głosi, że na tej działce znajdował się cmentarz, gdzie chowano ofiary cholery, kaplica cmentarna zresztą stoi tu do dziś. Chłopom przychodzącym na cmentarz miał się ukazywać szatan. Inna legenda głosi, że w tym domu doszło najpierw do bratobójstwa, a potem samobójstwa gospodarza. Ci, którzy badali to miejsce twierdzą, że jest ono wyjątkowo aktywne. Nocą można usłyszeć tam krzyki i wyraźnie czuć obecność złej energii. Mówi się nawet, że kolejni właściciele domu znikali w niewyjaśnionych okolicznościach, a niektórzy odwiedzający to miejsce kilka dni później… umierali. Las samobójców w Witkowicach W podkrakowskich Witkowicach jest las, który przyprawia o gęsią skórkę. Mieszkańcy okolicznych miejscowości mówią, że dokończyło tam żywota wielu samobójców. Najbardziej mrożącą krew w żyłach opowieścią jest tak o grupie 9 studentów, którzy w październiku 2001 roku świętowali tam rozpoczęcie roku akademickiego i zniknęli bez śladu. Gdy policja zaprzestała poszukiwań, kontynuowali je przyjaciele zaginionych. Znaleźli w lesie analogowy aparat fotograficzny, a po wywołaniu taśmy okazało się, że należał do zaginionych studentów. Na zdjęciach mieli zniekształcone twarze, a las wokół zdawał się wcale nie przypominać tego w Witkowicach. Więcej dowodów nie znaleziono. Dwadzieścia lat później nadal nie wiadomo, co się stało. Stara cerkiew w Chróścinie Nawiedzona cerkiew w Chróścinie stoi niespełna 40 km od Wielunia. Według legendy w okolicy cerkwi po zmroku pojawia się duch chłopca, który najpierw zgubił się w lesie, a potem utopił w pobliskim stawie blisko 120 lat temu. Ciała jego rodziców znaleziono w latach 50. ubiegłego wieku pod podłogą cerkwi. Podobno nie raz spacerowicze spotkali tu małego chłopca, pytającego o swoich rodziców, który po chwili znikał bez śladu. Masońska willa w Gdańsku Willa stoi na wzgórzu Sobótka w Gdańsku, które niegdyś było ulubionym pomorskich czarownic. Żaden z właścicieli tego miejsca nie zagrzał tam miejsca. Około 1925 roku willę kupił zarząd wolnomularzy Gdańska i Sopotu, który organizował tam spotkania Loży Trzech Sal. Potem budynek przejął oddział gdańskiej TVP. Teraz za dnia świeci pustkami, ale sąsiedzi twierdzą, że nocą widać feerie demonicznych barw i świateł. Nawiedzony dom rodziny Pokropskich Rodzina Pokropskich z Turzy Wielkiej w gminie Działdowo utrzymuje, że w ich domu dzieją się paranormalne zjawiska. W nocy słychać pukanie do drzwi, z regałów spadają przedmioty, inne z kolei lewitują. Pokropscy któregoś popołudnia znaleźli również noże ułożone w toalecie na znak krzyża. Innego dnia z sufitu kapała woda, mimo że dach był szczelny. Interweniował nawet ksiądz. Po odmówionej modlitwie w stronę duchownego zaczęły uderzać różne przedmioty, a krzyż zawieszony nad drzwiami się odwrócił. Duchowny uciekł z mieszkania pana Kazimierza i pani Krystyny. Ksiądz polecił rodzinie opuścić nawiedzone mieszkanie. Nie pomogła również wizyta egzorcysty. Blok przy ul. Herbsta 4 Mieszkańcy bloku przy ulicy Herbsta 4 na warszawskim Ursynowie twierdzą, że budynek jest nawiedzony. Częściej niż można by się spodziewać dochodzi tam do morderstw, pożarów, samobójstw i innych tragicznych wydarzeń. Miejska legenda głosi, że komunistyczny rząd odebrał ziemię rolnikowi, ten miał przekląć ziemię lub według innych „rzucić na nią klątwę”. Inna wersja mówi o tym, że popełnił też samobójstwo. W ostatnich latach najpierw z balkonu skoczyła młoda kobieta, później młody chłopak odebrał swoje życie w podobny sposób, a kolejny powiesił się w piwnicy. Samobójstwo popełnił w tym miejscu nawet listonosz. Jeden z lokatorów miał też brutalnie żonę siekierą. Mieszkańcy mówią o „złej energii” tego miejsca. Duch zakonnicy Legendy o byłym zakonie sióstr Misjonarek Miłości przy ul. św. Jacka krążą po Katowicach od dawna. Podobno na ścianach budynku widać poruszające się cienie, drzwi i okna same się otwierają i zamykają, a samego miejsca od lat ma pilnować czarny kot. Źródło: Kryptonim GHOST/Urbex History/National Geographic/Fakt/Kroniki Dziejów/ Tu straszy! Zdjęcia nawiedzonych domów! Data utworzenia: 4 czerwca 2013, 9:35. Choć są opuszczone i zrujnowane, słychać w nich głosy, płacz dzieci, czuć obecność potwornych złych mocy - nawiedzone domy. Są ich w Polsce dziesiątki. Nie ma chyba miasta, które nie miałoby przynajmniej jednej nawiedzonej budowli, na myśl o której robi nam się zimno i przechodzą nas dreszcze nawiedzony dom Foto: BRAK Historię jednego z nawiedzonych domów przytacza „Echo Dnia”. To dom pod Magnuszewem (woj, mazowieckie). Z dziennikarzami skontaktowała się rodzina, którą spotkało coś strasznego. Było to w zeszłym roku. Pan Marek pracował w piwnicy, chciał wykopać w niej niezbyt głęboki dół. I znalazł kości i czaszki. Wkrótce do domu przyjechała córka pana Marka. I dostała w nocy tajemniczego ataku. – „Obudziła nas wszystkich” – mówi dziennikarzom pani Joanna. – „Przybiegliśmy do pokoju, ona nie miała siły wstać, ruszyć ani ręką ani nogą. Przestraszyliśmy się, ale wszyscy poczuliśmy dziwną konieczność pomodlenia się. Zamknęliśmy się wszyscy w pokoju i modliliśmy się i wszystko ustąpiło – ”opowiadała. Podobne dolegliwości miały spotykać także pana Marka i dwóch jego synów. Takich domów jest więcej. Nawiedzony dom przy ul. Kosocickiej w Krakowie to już legenda. Trzypiętrowa budowla stanęła w latach 70. Ktoś, kto go budował, planował dom z rozmachem - jest okazały parter, a na piętrze nawet ogród letni - zadaszony (został tylko szkielet) olbrzymi taras. W pomieszczeniach walają się resztki starych mebli, ubrań itp. Widać świeżo wykonany napis na ścianie czerwoną farbą: „Ofiar bedzie wiecej”, „widziałem ducha tu”. Brat zabił brata Zobacz także Czemu dom jest nawiedzony? Według starych map na ziemi, na której stanął, był niegdyś cmentarz, a obok kaplica. Według podań dawno temu chłopi tu bali się pojawiającego się diabła, a później stanęła tu gospoda, gdzie brat zabił brata. Obecne legendy mówią o tym, że dom nie został dokończony, bo budowali go dwaj bracia. Jeden brat zabił drugiego i dom nie został dokończony. Inna historia mówi o tym, że gospodarz popełnił tu samobójstwo w obecności najbliższych i dlatego słychać tu płacz dzieci. Widać też ślady po pożarze. Na trzecim piętrze w jednym z pomieszczeń bywalcy miejsc nawiedzonych (publikują na youtube filmiki na kanale HauntedProjectKrakow) znaleźli przyklejone do ściany medaliki i znicz. Obecnie wejście do domu zostało zamurowane, choć i tak nie brakuje śmiałków, którzy chcą tu wchodzić. „Byłem tam z kolegą. Weszliśmy na daszek tego przedsionka przez okno na pierwsze piętro. Nie było na nim niczego szczególnego, więc weszliśmy na drugie, lecz tam też niczego nie znaleźliśmy. Dopiero na trzecim piętrze w pierwszych drzwiach po lewej stronie wisiał sznur (może to ten na którym powiesił się właściciel) a na oknie w tym pokoju stał znicz. Zaraz potem wyszliśmy”. „Baliśmy się jak cholera szczególnie dlatego, że (możesz wierzyć lub nie) zaraz potem kumpel miał w rejestrze wysłanych SMS-ów wiadomość, której wcale nie pisał ani nie wysyłał. Pod nią był błąd wysyłania, a jej treść nawiązywała do miejsca jego pobytu”” – pisze pisze Kaspricky. Inny pisze, że był tam ze znajomymi i dziewczyną. „Moja dziewczyna o mało co by nie zemdlała, a koleżanka przecięła sobie rękę będąc w tym domu””. Straszy także w Wieliczce przy ul. Dobczyckiej. W domu tym, według relacji mieszkańców, mieszkał kiedyś człowiek dokonujący aborcji, który następnie palił płody w piecu chlebowym. W kącie jednego z pomieszczeń zostały resztki pieca. Nie ma dachu, zostały tylko zgliszcza. Straszy wisielec W podkrakowskim Głogoczowie stoi dom, do którego trudno dotrzeć. Leży bardzo daleko od innych domów. Według legend mieszkało w nim małżeństwo, którego postępowanie było dalekie od wzorowego. Mąż według opinii sąsiadów miał skłonności psychopatyczne i znęcał się nad żoną. Po jej śmierci związał się z młodszą dużo od siebie kobietą. Poszukiwacze zjawisk paranormalnych odnaleźli człowieka, którego mieszkańcy wsi wskazywali jako syna pierwotnego właściciela, ale ten spokojnym głosem oznajmił, że nie ma nic wspólnego z tym miejscem! Czyżby strach był wciąż tak wielki? Inny budynek – przy ul. Witkowickiej w Krakowie – został zbudowany przed wojną w miejscu zwanym przez miejscowych Łysą Górą. Był jedynym tu domem. Jego obecna właścicielka mówi, że gospodarz został znaleziony przy drodze. Ktoś go zastrzelił. Miał potem kilku właścicieli, potem wszedł w posiadanie młodej kobiety, którą mąż zostawił z trzema córkami, a ona się powiesiła w stodole i dom stał przez 10 lat pusty. Co ktoś chciał kupić, to słyszał, że to dom po wisielcu. I rezygnował. Są i tacy, którzy nie wierzą w nawiedzenia. Tak jest w Lublinie. Sąsiedzi budynku przy ul. Jankowskiego w Lublinie przyznają, że przychodzi mnóstwo ludzi, pytających o nawiedzony dom. Pan Adam wskazuje dom dalszych sąsiadów. „Ci, którzy widzą wszędzie działanie nadprzyrodzonych mocy, to bez problemu sobie znajdą taki obiekt” – mówi, dodając na koniec, że zna właściciela i sam mu proponował, by dom wyposażyć w lampki, mechanizmy czy inne urządzenia udające działanie duchów. Bo to mogłoby przynieść niezwykłą reklamę Lublinowi. <<< Rabusie czasem nie boją się duchów <<< Ukazał jej się duch dziadka <<< Zobacz, jak w niedzielę pracuje Europa /5 BRAK Dom uznawany za nawiedziny w Lublinie /5 BRAK Nawiedzony dom w Krakowie przy ul. Witkowickiej /5 BRAK Dom w Głogoczowie /5 BRAK Nawiedzony dom przy ul. Kosocickiej w Krakowie /5 BRAK Wnętrze jednego z domów Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem: Dziś Halloween! Z tej okazji stworzyliśmy listę nawiedzonych miejsc w naszym kraju. Odwiedzilibyście któreś z nich? Las w Witkowicach pod Krakowem Historia lasu w podkrakowskich Witkowicach zdecydowanie mrozi krew w żyłach. Została nawet okrzyknięta polskim „Blair Witch Project”, bowiem łudząco przypomina sceny z tego filmu. Jak donoszą różne źródła, podkrakowski las w Witkowicach skrywa mroczną tajemnicę. W 2001 roku grupa świeżo upieczonych studentów miała tam zorganizować ognisko z okazji rozpoczęcia roku akademickiego. Żaden z żaków nigdy jednak stamtąd nie wrócił. Po kilku dniach od zaginięcia młodych ludzi, ich bliscy postanowili zgłosić sprawę na policję. Ta od samego początku miała jednak ich ignorować. Śledztwo po jakimś czasie zawieszono z braku jakichkolwiek dowodów. Znajomi studentów postanowili więc rozpocząć swoje własne. Jak czytamy w różnych źródłach, oni również mieli udać się do lasu „by wznieść toast za zaginionych kolegów”. W pewnym momencie ich wzrok przykuł aparat fotograficzny, w którego obiektywie odbijały się promienie słońca. Młodzi ludzie postanowili wywołać zdjęcia z aparatu. Ku swemu zdziwieniu ujrzeli na nich zaginionych studentów na tle lasu, który na fotografiach wyglądał jednak zupełnie inaczej. Postanowili pokazać zdjęcia policjantom prowadzącym śledztwo. Ci jednak nie tylko nie przejęli się nimi specjalnie, ale wręcz zażądali oddania ich, a o całej sprawie kazali zapomnieć. Młodzi ludzie postanowili wypytać o tajemniczy las mieszkańców Witkowic. To od nich dowiedzieli się, ze las skrywa wiele tajemnic i że nikt nie lubi się tam zapuszczać, zwłaszcza po zmroku. Nigdy jednak nie znaleziono żadnych dowodów na zaginiecie grupki studentów. Nie podano też nigdy ich imion czy nazwisk. Czy jest to zatem miejska legenda? Niewykluczone. Niektórzy mieszkańców twierdzą jednak, że las w Witkowicach przyciąga samobójców. Przez wieki wiele osób miało sobie właśnie tam odebrać życie. Zdjęcie ilustracyjne: Pixaby Zakład Psychiatryczny w Owińskiach pod Poznaniem Przed laty w podpoznańskich Owińskach działał publiczny zakład dla osób chorych psychicznie. Mieścił się on w ceglanym budynku. Podczas II wojny światowej Niemcy w ramach akcji T4 mieli przeprowadzić tam potworna egzekucję. Nazwano ją „eliminacja życia niewartego życia”. W bunkrze Fortu VII zamordowali wówczas 1,1 tys. pacjentów szpitala psychiatrycznego, a następnie pochowano ich ciała w masowych grobach. Budynek szpitala choć obecnie znajduje się w prywatnych rękach, cały czas niszczeje. Mieszkańcy tych okolic mówią też, że w tym miejscu straszy. Dodatkowo w domach znajdujących się niedaleko dawnego szpitala bardzo często przepalają się żarówki. Ma to mieć związek ze złą energią, która kryje się w opuszczonym budynku. Nawiedzony dom w Wojciechowie Wojciechów to miasteczko w województwie pomorskim. Nie byłoby w nim nic szczególnego gdyby nie historia pewnego domu. Mieszka w nim pani Ewa, która opowiadała już nie raz o dziwnych sytuacjach, które przydarzają się jej rodzinie. Meble się przesuwają się, słychać głosy i drapanie na strychu, zdarza się, że drzwi otwierają się bez niczyjej pomocy. Ponoć raz było też tak, że samochód zaparkowany przed domem sam się uruchomił. Sąsiedzi pani Ewy przyznają, ze dom zawsze był podejrzany i wcześniejsza lokatorka również uskarżała się na czyjąś, niepokojącą obecność. Jednak najwięcej do czynienia z tajemniczym lokatorem miała córka pani Ewy – Alicja. Dziewczyna opowiada, że już kilkukrotnie widziała wysoką postać w kapturze. Zjawa nie miała ani rąk, ani twarzy – jedynie upiorne, czerwone oczy i czasem u jej boku pojawiał się pies, a właściwie pół psa. Zwierzę miało tylko pół tułowia. Alicja wspomina, że obcowanie z tą postacią było czymś okropnym, bo nie była w stanie nic zrobić. Ogarniała ją paraliżująca panika – mogła jedynie nieruchomo patrzeć na przechadzającą się demoniczną postać. Niestety, rodzina nie może się wyprowadzić z domu z powodów finansowych, a nikt nie kwapi się do kupowania nawiedzonego budynku. Pani Ewa wyznaje, że cały czas ma nadzieję, że jeżeli do tej pory nic złego nikomu się nie stało, to być może należy przyzwyczaić się do obecności nietypowego gościa. Nawiedzony zamek w Ogrodzieńcu Na liście nawiedzonych miejsc nie mogło zabraknąć też rzecz jasna zamku w Ogrodzieńcu (woj. śląskie). Dokładnie znajduje się od 2 km od Ogrodzieńca, w Podzamczu. Są to jedne z najlepiej zachowanych ruin w Polsce. Co więcej, mają one swoją mroczna historię. Podobno zwierzęta, które znajdują się w pobliżu zamku, zaczynają zachowywać się nienormalnie. Często warczą lub są przestraszone. Są osoby, które twierdzą, że ma to związek z pewną legendą o kasztelanie Stanisławie Warzyckim, który to miał osobiście doglądać tortur na swoich poddanych. Za karę miał zostać porwany przez diabły do piekła, a obecnie błąka się po świecie jako duch w postaci czarnego psa, w którego oczach można zobaczyć żywy ogień. Opuszczone domy, ruiny zamków czy zdewastowane szpitale i zakłady karne działają na naszą wyobraźnię, niezmiennie fascynując i przyciągając głodnych dreszczyku emocji. Również w Polsce nie brakuje miejsc, które ze względu na swoją historię uznawane są za nawiedzone. Mamy dla Was listę dziesięciu najciekawszych tego typu psychiatryczny w Owińskach pod Poznaniem Jedno z najsłynniejszych „nawiedzonych” miejsc w Polsce to imponujący budynek z czerwonej cegły ukryty pośród drzew. W 1838 roku otwarto tam pierwszy w Wielkopolsce szpital psychiatryczny. Ośrodek został w brutalny sposób zlikwidowany przez hitlerowców w 1939 roku – dorosłych pensjonariuszy wywieziono i zamordowano w pobliskich lasach, zaś dzieci trafiły do fortu VIII w Poznaniu, gdzie zagazowano je spalinami samochodowymi. Łącznie zamordowano ponad 1100 osób. W 1953 roku w budynku szpitala otwarto Młodzieżowy Zakład Wychowawczy, który działał tam do 1992 roku. Obecnie dawny szpital znajduje się w rękach prywatnych, a wśród okolicznych mieszkańców żywe są opowieści o duchach nawiedzających budynek, pojawiających się na nim cieniach i niepokojących dźwiękach. Dom przy Tulipanowej w Aninie Dom znajdujący się na tyłach tzw. Górki Delmacha skrywać ma tragiczną historię, która rozegrała się tam w latach 70. Wtedy mieszkało w nim szczęśliwe małżeństwo z dwójką dzieci. Niestety, ojciec zaczął popadać w długi, które w krótkim tempie doprowadziły do alkoholizmu i poważnych zaburzeń. Powtarzana od lat historia głosi, że mężczyzna oszalał i zamordował żonę oraz dzieci przez powieszenie ich w piwnicy, sam zaś uciekł. Nigdy go nie odnaleziono. Komisariat w Konstancinie-Jeziornej To dość osobliwe miejsce, bo „nawiedzony” komisariat może być ewenementem na skalę światową. Opuszczony dziś budynek znajduje się przy ulicy Niecałej w Konstancinie-Jeziornej pod Warszawą, a pracujący w nim do 2007 roku funkcjonariusze wspominają wiele niepokojących sytuacji, których byli świadkami. Dziwne odgłosy, stukanie, kroki, a nawet naciskanie na klamkę kazały im sądzić, że w drewnianym dworku „mieszka” jakaś zbłąkana dusza. Przed 80 laty, kiedy dom wybudowano, znajdował się tu posterunek NKWD, później zaś komenda Urzędu Bezpieczeństwa, a tajemnicze zdarzenia miały mieć związek z morderstwami, jakich dopuszczały się zbrodnicze służby. Willa przy ul. Morskie Oko w Warszawie Historia dotycząca okazałej willi na warszawskim Mokotowie sięga czasów okupacji i Powstania Warszawskiego. Syn właściciela, Andrzeja Chowańczaka, Jan Daniel Chowańczak, zaangażowany był w działalność podziemną - w posiadłości byli między innymi ukrywani pracownicy pochodzenia żydowskiego, zaś podczas powstania została ona zajęta przez żołnierzy 3. Plutonu podporucznika Tomasza Kępińskiego ps. „Krzywosąd” z Dywizjonu Pułku Szwoleżerów im. Marszałka Józefa Piłsudskiego pod dowództwem porucznika Aleksandra Tyszkiewicza ps. „Góral”. Według krążących legend to wtedy jedna z sanitariuszek biorących udział w historycznym zrywie, Hanka, miała wyjść nocą do ogrodu, żeby pozbierać kwiaty na spotkanie ze swoim ukochanym, jednym z powstańców. Trafiona została niemiecką kulą - od tego czasu nawiedza willę i ubrana w białą suknię wyczekuje swojego ukochanego. Kamienica na ul. Wilczej w Warszawie O narożnym mieszkaniu na pierwszym piętrze przy ulicy Wilczej 2/4 od lat krążą przeróżne opowieści. Mówi się o morderstwie z 1915 roku, kiedy to lokaj zabił właścicielkę kamienicy, a także o zabójstwie bogatego bankiera, który miał zginąć tam sześć lat później. Później w tym samym lokalu samobójstwo popełnić miał młody student, a jego duch – zawsze w towarzystwie białego psa – do dziś pojawia się na schodach budynku. Mieszkańcy twierdzą też, że kwiaty, wystawiane rokrocznie z okazji procesji Bożego Ciała… więdną. Ma to mieć związek z zamordowaniem uczestników obchodów tego święta kilkadziesiąt lat temu. Nawiedzony dom w Jaśkowicach Dramatyczne sceny, które rozegrały się we wsi Jaśkowice w dzisiejszym województwie opolskim przed ponad 70 laty pasowałyby do fabuły mrocznych i dramatycznych filmów Wojciecha Smarzowskiego – a nawet nieco przypomnianą „Dom zły”. W 1947 roku Wiktoria P. poszła odwiedzić swoją sąsiadkę, gdzie spotkała nieznajomego mężczyznę, który szukał noclegu na kilka dni. Po krótkiej, grzecznościowej rozmowie i wymianie kilku zdań z koleżanką wróciła do swojego domu. Tej samej nocy poznany wcześniej przybysz włamał się do domu Wiktorii i jej męża Jana i zamordował ich wielokrotnymi uderzeniami siekiery. Złapano go kilka dni później, osądzono i skazano na karę śmierci, którą wykonano w 1949 roku. Od tego czasu w domu w Jaśkowicach mieszkało kilka rodzin, ale żadna z nich nie zagrzała tam miejsca na dłużej – odstraszały je ponoć dziwna, niepokojąca atmosfera, przejmujący chłód w dawnej sypialni gospodarzy, a nawet… duchy Wiktorii i Jana widoczne na podwórzu. Od kilku lat budynek wystawiony jest na sprzedaż, ale jak na razie próżno szukać chętnych na zamieszkanie w nim. Nawiedzony zamek w Ogrodzieńcu Zamek w Ogrodzieńcu to piękna, monumentalna budowla i chociaż dzisiaj pozostały po niej tylko ruiny, nadal imponują swoim rozmiarem i przywodzą na myśl czasy największej świetności. Warownia wybudowana została w XIV wieku jako siedziba rodu rycerskiego Włodków Sulimczyków, jednak najpopularniejsza legenda związana jest z osobą kasztelana krakowskiego Stanisław Warszyckiego, który miał torturować swoich poddanych, a dziś straszy jako Czarny Pies z Ogrodzieńca – bestia z czerwonymi, gorejącymi oczami i szczękającymi łańcuchami. Co ciekawe, ta sama postać nawiedzać ma również swój własny dawny majątek, znajdujący się w niedalekim Dankowie. Biała Dama z Kórnika Biała Dama z zamku w wielkopolskim Kórniku to chyba najsłynniejsza polska zjawa. Teofila z Działyńskich Szkołdrska-Potulicka była właścicielką okazałego majątku i chociaż zmarła z przyczyn naturalnych w zacnym wieku 76 lat, stała się bohaterką wyjątkowo popularnej legendy. Wszystko za sprawą portretu Teofilii w białej, balowej sukni, wiszącego w sali jadalnej zamku w Kórniku, najwyraźniej mocno działającego na wyobraźnię – jak głosi opowieść, przed północą schodzi z obrazu i udaje się na taras zamkowy. O północy w posiadłości zjawia się rycerz na czarnym koniu, który zabiera ją na przejażdżkę po parku. W ten sposób pokutować ma za rozebranie zameczku myśliwskiego Górków nad jeziorem Kórnickim, w którym diabły strzegły skarbów rodu Górków. Willa Gdańsk Wrzeszcz Opuszczona willa przy ulicy Sobótki w Gdańsku jeszcze pod koniec lat 90. była miejscem siedziby tamtejszego ośrodka regionalnego Telewizji Polskiej. Budynek powstał na początku XX wieku, w 1925 roku nabył go zarząd loży masońskiej, dziś jednak pozostaje w rękach prywatnych i wciąż niszczeje. Jak głoszą lokalne legendy, przed wiekami na wzgórzu, gdzie dziś znajduje się zdewastowana kamienica, swoje sabaty odprawiały czarownice, a niektórzy z okolicznych mieszkańców twierdzą, że wewnątrz budynku do dziś widać tajemnicze, rozbłyskujące w środku nocy światła. Szpital w Legnicy Dzieje ogromnego kompleksu w Legnicy są równie niesamowite, co jego rozmiary. Powstał w 1929 z inicjatywy Niemców i służył Wermachtowi, po wojnie został przejęty przez Armię Radziecką – zajmował ponad 7 hektarów i był placówką wyjątkowo nowoczesną, świetnie wyposażoną i zapewniającą kompleksowe leczenie. Znajdowały się tam oddziały o różnych specjalizacjach – oddział zakaźny, dziecięcy, chirurgiczny oraz psychiatryczny – a także gigantyczne zaplecze sanitarno-gastronomiczne, kuchnia, stołówka, niekończące się korytarze piwnic i magazynów oraz sala konferencyjna, kino, a nawet… basen. Dzisiaj przepastny budynek – największe skrzydło ma ponad 250 metrów długości i trzy kondygnacje! - naprawdę działa na wyobraźnię. Najbardziej przerażająca jest oczywiście część, w której kiedyś znajdowało się prosektorium, w którym do dziś stoi stół do sekcji zwłok, a także przylegająca do pomieszczenie chłodnia na ciała.

nawiedzony dom w polsce