☁️ Od Schroniska Do Schroniska Tatry

O tym, iż jest to tzw. trójstyk przypomina wysoki pomnik, który pełni też funkcję słupa granicznego. Od szczytu Wielkiej Rawki po 1,5 h marszu docieramy do schroniska pod Małą Rawką (Bacówki pod Małą Rawką). Po noclegu, schodzimy do Ustrzyk Górnych przez Przełęcz Wyżniańską i Połoninę Caryńską. Dzień 1. 4 h marszu, Granica pomiędzy Tatrami Zachodnimi a Wysokimi, po polskiej stronie widzie dnem Doliny Suchej Wody Gąsienicowej oraz Doliny Gąsienicowej, nieopodal schroniska Murowaniec i sięga Przełęczy Liliowe, która znajduje się nieco na wschód od Kasprowego Wierchu. Natomiast po stronie słowackiej, oba pasma rozdziela Dolina Cichej Liptowskiej Czas przejścia od schroniska do Czarnego Stawu: 50 min, ↓ 40 min Czas przejścia od schroniska na Rysy: 3:50 h, ↓ 3:10 h – asfaltowa szosa z parkingu na polanie Palenica Białczańska (niedostępna dla samochodów), łącząca się z czerwonym szlakiem przed Wodogrzmotami Mickiewicza. Jesienne słoneczne dni przyciągają w Tatry rzesze swoich wielbicieli. To Tatry, które zmieniają szatę na najbardziej kolorową i zachwycają od dolin po szczyty. Tysiące ludzi w weekendy nadal suną drogą do Morskiego Oka, Doliną Kościeliską czy Chochołowską. Jednak Tatry to także wiele innych szlaków i miejsc, gdzie warto wyjść, by podziwiać ich prawdziwe piękno. Powitaj wiosnę, odkrywając uroki i legendy Pienin. Przeżyj weekend majowy w górach! Już dziś zarezerwuj swój pakiet na majówkę w Pieninach: Pokój z cudownym widokiem na Trzy Korony. Widoki z okna piękne, cisza, spokój, czyste powietrze . Pyszne różnorodne jedzenie, kuchnia regionalna. Miła obsługa chętna do pomocy. Od stawów szlak trawersuje ostro pod progi z łańcuchami. Na odcinku 3400 m czyli od odbicia szlaku - do schroniska pod Rysami, różnica poziomów jakie mamy do pokonania to prawie 700 metrów. Fragment szlaku z ułatwieniami w postaci podestów, drabinek, łańcuchów a nawet lin poręczowych. Sporo żelastwa w górach Położone jest 20 minut od szczytu Kopy (1 377 m n.p.m.) i 30 minut drogi od Śnieżki. Jest to doskonałe miejsce, żeby wyruszyć na wędrówkę górną granią Karkonoszy. W pobliżu schroniska znajduje się też przejście graniczne do Czech i można odwiedzić naszych południowych sąsiadów. Schronisko PTTK "Strzecha Akademicka" Obok obiektu mamy mapę turystyczną, szlakowskazy i ławki. Schronisko pod Muflonem położone jest na wysokości 690 m n.p.m., w Górach Bystrzyckich na stoku Ptasiej Góry. Nazwa schroniska została nadana z powodu głowy muflona wiszącej w jadalni. Przy schronisku rośnie okazały stary jesion 'Bolko’. Ze schroniska roztacza się widok na Pilsko, Babią Górę, a przy dobrej widoczności także na Tatry i Małą Fatrę. Wiosną na rozległej hali kwitną krokusy. Zlepek zdjęć z wypadu w polskie Tatry we Wrześniu 2013.Przejście z noclegami od schroniska do schroniska.Kolejno od Tatr zachodnich: Schronisko w Dolinie Cho Dodatkową atrakcją schroniska jest znajdująca się kilkadziesiąt metrów od budynku, usytuowana nad przepaścią, kolorowa sławojka. Jedna ze ścian toalety jest przeszklona i stanowi niesamowity punkt widokowy. Schronisko czynne w sezonie od 15 czerwca do 31 października. Historia: Bronka Czecha i okrążamy kocioł Wielkiego Stawu. Dalej idziemy widokową granią Karkonoszy (szlak czerwony) aż do Schroniska Dom Śląski oraz na Śnieżkę. Ten wariant szlaku liczy 9,9 km w jedną stronę, 871 m przewyższenia. Na przejście szlaku potrzebujemy około 4h. Zielony szlak na Śnieżkę okrąża Kocioł Wielkiego Stawu. bobIc. Szyndzielnia Klimczok – trasaSzyndzielnia schronisko PTTKSzyndzielniaKlimczokOgród Z Kamieniami Klimczok To był wyjątkowy październikowy dzień. Syn miał w szkole uroczystość pasowania na ucznia, po której nie miał zajęć. Jednogłośnie stwierdziliśmy, że przydałoby się ten wolny czas jakoś fajnie wykorzystać. Zdecydowaliśmy się skorzystać z uroków naszego wspaniałego miasta Bielska-Białej i wybrać się na przejażdżkę koleją linową na Szyndzielnię, a następnie udać się pieszo na najwyżej położony punkt w naszym mieście – Klimczok. Uwierzcie mi jesienne widoki rozciągające się z kabiny gondoli dosłownie hipnotyzowały… Dzięki doskonałej widoczności z wagonika mogliśmy podziwiać panoramę na całe nasze miasto . Ponadto po raz pierwszy mieliśmy okazję podziwiać Tatry z okolic budynku schroniska na Szyndzielni, jak i z samego szczytu Klimczoka . Trasę z Szyndzielni na Klimczok zacznę opisywać od budynku schroniska PTTK na Szyndzielni, ponieważ mam już na blogu wpis na temat cennika, godzin otwarcia kolei linowej na Szyndzielnię, jak i trasę z górnej stacji kolejki do samego schroniska . Jeśli szukasz szczegółów zapraszam Cię tutaj: Szyndzielnia, kolejka na Szyndzielnię – atrakcje Bielsko Biała Trasa: Schronisko PTTK na Szyndzielni (szlak żółty) – Szyndzielnia – Klimczok Data: 20 października 2021 Dystans: około 5 km (w dwie strony) Czas trwania: około 1:15 h (sam przemarsz z siedmioletnim dzieckiem) Minimalne wzniesienie: 1001 m Maksymalne wzniesienie: 1117 m Szyndzielnia Klimczok – trasa Szyndzielnia schronisko PTTK Schronisko na Szyndzielni położone jest 1001 m Znajduje się tu węzeł szlaków. My obieramy szlak żółty, który według drogowskazu miał nas doprowadzić na Klimczok w 45 minut. Szlak żółty prowadzi zaraz obok budynku schroniska, a następnie wchodzi na dość szeroką leśną oraz kamienistą / skalną drogę. Ogólnie trasa ta nie należy do wymagających i długich. Oczywiście jak to w górach trzeba być przygotowanym na pojedyncze podejścia. W okolicach schroniska znajdziecie białą skrzyneczkę z napisem Czyste Beskidy , w której umieszczone są rękawiczki oraz woreczki foliowe, które mają na celu zachęcenie przypadkowych turystów do sprzątania szlaków górskich. Więcej o informacji znajdziecie na oficjalnej stronie akcji: Czyste Beskidy Poniżej prezentuję widok na Tatry z okolic budynku schroniska na Szyndzielni. Oddalamy się nieco od budynku schroniska na Szyndzielni i mamy do pokonania dość strome podejście. Pod butami mamy nadal kamienisto / skalne podłoże. Szyndzielnia Po około 10 minutach dochodzimy do właściwego szczytu Szyndzielnia – 1026 m Z Szyndzielni kierujemy się szeroką, wygodną drogą. Mimo, że podczas wędrówki rozpieszczały nas promienie jesiennego słońca, to wiatr był coraz to mocniejszy. Po przejściu 1 km po lewej stronie szlaku żółtego mijamy górską ścieżkę rowerową GACIOK . Rozciąga się stąd wspaniały widok na Beskidy. Dalej kierujemy się prosto szeroką drogą. Według aplikacji mapy turystyczne od szczytu Klimczok dzieliło nas jeszcze około 1 wiszącego na drzewie drogowskazu dowiadujemy się, że dojście na szczyt Klimczoka żółtym szlakiem powinno zająć nam 15 na typową leśną ścieżkę, która zaczyna piąć się w górę. I tak będzie aż do szczytu przez około 600 metrów. Klimczok Od schroniska na Szyndzielni przeszliśmy około 2,5 km i jesteśmy na miejscu. Tak jak już wspominałam Klimczok jest najwyższym punktem miasta Bielska-Białej położonym 1117 m Miejsce to cieszy się popularnością wśród turystów przez cały rok. W weekendy przybywają tu tłumy turystów. Na Klimczoku zimą działa wyciąg talerzykowy wywożący narciarzy z Przełęczy Kowiorek ( jego długość to 430 m). Na szczycie jest maszt z antenami przekaźników telekomunikacyjnych. Co widać z Klimczoka? rozciąga się stąd wspaniała panorama na Beskid Śląski , Beskid Żywiecki z Królową Beskidów – Babią Górą na czele oraz przy sprzyjających warunkach na Tatry Wysokie. Doskonale widać leżący poniżej szczytu budynek schroniska turystycznego Klimczok. Ogród Z Kamieniami Klimczok Bardzo ciekawym miejscem znajdującym się około 100 metrów poniżej szczytu Klimczok jest Ogród z Kamieni , które są przyniesione z najróżniejszych zakątków Świata (głównie zobaczysz tu kamienie ze szczytów górskich). Tuż obok ogrodu jest pozostałość drewnianej wiaty, która została zniszczona jakiś czas temu. Są na niej przypięte różne mapy, kartki pocztowe, naklejki, a także plakaty związane z tematyką górską. Można tu w spokoju odpocząć na ławeczce. Znajdziecie tu również pieczątkę ze szczytu Klimczok. Dalej można kontynuować wędrówkę do Schroniska na Klimczoku. Należy kierować się niebieskim szlakiem w dół stoku. Zejście z Klimczoka do schroniska powinno zająć Wam nie więcej niż 10 minut. My nie zdecydowaliśmy się tym razem podchodzić do schroniska. Mimo silnego wiatru odpoczywaliśmy na kocu rozkoszując się górskimi widokami. Zamieszczę jednak kilka zdjęć z naszej poprzedniej wizyty w tych rejonach. Wędrowaliśmy wtedy szlakiem niebieskim ze Szczyrku . Relację z tej wycieczki znajdziesz tutaj: Klimczok ze można wyczytać z drogowskazu na Szyndzielnię z Klimczoka czeka nas 30 minutowa wędrówka szlakiem żółtym. Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic Zdobywamy szczyty dla Hospicjum 2021 Zawsze marzyło mi się, aby powtórzyć wędrówkę przez góry jaką kiedyś, jako osiemnastolatka przeżyłam idąc z grupką przyjaciół z plecakami przez Bieszczady. Teraz chcieliśmy dokonać czegoś podobnego razem z Mężem i oczywiście z Grzesiem. Wymyśliliśmy więc projekt: Karkonosze z dzieckiem – od schroniska do schroniska. 🙂 Na tego typu przygodę wybraliśmy Karkonosze, bo to są przepiękne góry, ale nie takie wysokie jak Tatry, więc pomyśleliśmy, że siedmiolatek da radę dorównać nam kroku. Plan był taki: w ciągu 4 dni przejść grzbietami Karkonoszy od Szklarskiej Poręby do Karpacza, po drodze zatrzymując się w schroniskach. Cudnie, prawda? Plany i przygotowania Zaczęłam planować wszystko krok po kroku już na początku kwietnia. Rozpoczęłam od czytania blogów i artykułów w Internecie na temat karkonoskich szlaków i schronisk. Kolejnym obowiązkowym punktem było zakupienie szczegółowej mapy Karkonoszy z dokładnie zaznaczonymi szlakami (koniecznie z podanym czasem przejść). Następny etap przygotowań, to wyliczanie dziennych tras, czyli kombinowanie ile jesteśmy w stanie przejść w ciągu każdego dnia z dzieckiem i ciężkimi plecakami na placach. Kiedy plany były mniej więcej sprecyzowane, wypisałam sobie wszystkie schroniska, które przecinały nasz szlak i w których ewentualnie moglibyśmy przenocować. Potem pisałam maile lub dzwoniłam aby zarezerwować noclegi. W sumie wyszły 4 noclegi w 4 różnych schroniskach. Po potwierdzeniu rezerwacji w niektórych punktach musiałam wpłacić zaliczkę. I tym sposobem cała merytoryczna część wyprawy została przygotowana. Wszystko zapowiadało się pięknie, aż do momentu w którym zaczęłam zagłębiać się w problem natury logistycznej. Jako, że mieliśmy nasz trip zacząć w Szklarskiej Porębie, a zakończyć w Karpaczu, chcieliśmy zostawić samochód w miejscu naszego ostatniego noclegu (Karpacz) i jakoś przetransportować się do Szklarskiej Poręby. Okazało się, że w połowie czerwca jest to nie lada wyzwanie, bo żaden transport publiczny nie kursuje pomiędzy tymi dwoma miastami. Bla bla car też odpadał, bo z dzieckiem bez fotelika przecież nie pojedziemy. No i skończyło się na tym, że podjechaliśmy samochodem bezpośrednio do Szklarskiej Poręby, Ja z Grzesiem zostaliśmy już w naszym pierwszym postoju, czyli w Schronisku Kamieńczyk, a Kuba (Mąż) pojechał odstawić auto do Karpacza i stamtąd autobusami z przesiadką w Jeleniej Górze wrócił do schroniska. Zajęło mu to dobrych kilka godzin… Karkonosze z dzieckiem – przejście grzbietami gór od schroniska do schroniska Jak już wcześniej wspomniałam, naszą wędrówkę pod nazwą „Karkonosze z dzieckiem” rozpoczęliśmy przy Wodospadzie Kamieńczyk. Tam też był nasz pierwszy nocleg w Schronisku Kamieńczyk. Warunki mieliśmy dobre: pokój trzyosobowy z łazienką na korytarzyku. Cena (z pościelą) 150 zł/pokój. Czekając na Kubę (który odwoził samochód) zwiedziliśmy z Grzesiem najbliższą okolicę. Zrobiliśmy sobie spacer do wodospadu oraz obeszliśmy całe otoczenie schroniska, a przy okazji odpoczęliśmy po podróży z Poznania. Następnego dnia rano wstaliśmy dość wcześnie i jeszcze przed śniadaniem wyruszyliśmy w drogę. Dotarliśmy na Halę Szrenicką i tam w Schronisku Hala Szrenicka zjedliśmy pożywny posiłek. Śniadanie z tak pięknym widokiem dodało nam sił i po takim relaksie poszliśmy dalej. Cały czas szliśmy czerwonym szlakiem (Głównym Szlakiem Sudeckim). Kolejny postój zaplanowaliśmy przy Trzech Świnkach (omijając Szrenicę). Potem odpoczywaliśmy pod Łabskim Szczytem, aż dotarliśmy do Śnieżnych Kotłów, które zrobiły na nas ogromne wrażenie. Było tam przepięknie! Po krótkim odpoczynku wyruszyliśmy w dalszą drogę przez Wielki Szyszak, Czarną Przełęcz, Czeskie Kamienie, Śląskie Kamienie, aż do Przełęczy Karkonoskiej, gdzie mieliśmy zaplanowany kolejny nocleg w Schronisku Odrodzenie. Dostaliśmy malutki pokój trzyosobowy. Łazienka była wspólna, na korytarzu. Zarówno pokój, jak i łazienka były niedawno wyremontowane. Niestety w całym schronisku trwały prace remontowe i nie mogliśmy korzystać z tarasu, a szkoda, bo krajobrazy wokoło naprawdę robiły robotę. Koszt noclegu (bez pościeli) ok. 90 zł/pokój. Ten odcinek naszej wędrówki był najdłuższy (ok. 17 km) i najbardziej męczący. Planując kolejny raz taką wycieczkę na pewno skróciłabym go. Kolejny dzień rozpoczęliśmy sytym śniadaniem w schronisku i po spakowaniu plecaków, śpiworów ruszyliśmy w dalszą drogę. Ten dzień nie był już tak trudny. Odległość do pokonania była znacznie mniejsza. Pierwszy dłuższy postój zrobiliśmy przy Słoneczniku. Następnie szliśmy przepięknym malowniczym odcinkiem przy Wielkim i Małym Stawie, aż doszliśmy do Schroniska Strzecha Akademicka, gdzie mieliśmy spędzić kolejną noc. Po krótkiej regeneracji sił i zjedzeniu obiadu, udaliśmy się na wycieczkę do Schroniska Samotnia. I tu postanowiliśmy zatrzymać się na beztroskim nic nie robieniu prawie do samego wieczora, rozkoszując się cudowną pogodą i zapierającymi dech w piersiach widokami! 🙂 Nasz trzeci nocleg spędziliśmy w Schronisku Strzecha Akademicka. I choć samo schronisko – fajny taras, cudne widoki, klimatyczna dolna sala – zrobiło na nas pozytywne wrażenie, to pokoje i łazienki bardzo nas przeraziły. Chodzi przede wszystkim o wszędobylski brud i wystrój pamiętający jeszcze prawdopodobnie lata osiemdziesiąte. Jakoś to jednak przeżyliśmy… 😉 Na szczęście cała okolica i nieziemski wschód słońca zrekompensowały te niedogodności. Koszt noclegu (bez pościeli) to 84 zł/pokój. Ostatni dzień naszego tripu to już właściwie było zejście do Karpacza i udanie się do naszego ostatniego miejsca noclegowego. Mieliśmy we wcześniejszych planach jeszcze wejście na Śnieżkę, jednak ostatecznie je zmieniliśmy. Śnieżka nie zając, nie ucieknie, a my zadbaliśmy o nasze zdrowie zarówno fizyczne, jak i psychiczne i zrezygnowaliśmy z kolejnej wspinaczki . Głównym powodem tej decyzji był nasilający się kaszel u Grzesia, który prawdopodobnie wystąpił po kontakcie z dużą dawką kurzu i roztoczy w ostatnim schronisku, a nie do końca wiedzieliśmy, jak to wszystko się potoczy. Ostatecznie nasz końcowy odcinek wędrówki przebiegał od Schroniska Strzecha Akademicka, najpierw żółtym, a potem czarnym szlakiem do Kopy. Stamtąd zjechaliśmy wyciągiem krzesełkowym do Karpacza, gdzie spędziliśmy ostatnią noc w Schronisku Młodzieżowym Liczyrzepa. Warunki noclegowe były całkiem fajne – otrzymaliśmy pokój trzyosobowy, a łazienkę mieliśmy tylko dla siebie tuż obok. Łazienka ku mojej radości była piękna, czyściutka i miała cudowny prysznic! 😉 Cena za dobę: 80 zł/pokój + 30 zł za parking za 3 doby. Na szczęście kaszel u Grzesia znacznie się zmniejszył, więc nasze przypuszczenia co do ataku alergii potwierdziły się. Kiedy kontakt z wysoką dawką alergenu się skończył, ustąpiły również niepokojące objawy. I tym sposobem mogliśmy kontynuować naszą przygodę. I choć projekt Karkonosze z dzieckiem od schroniska do schroniska się w tym momencie zakończył, to nasza wycieczka miała trwać jeszcze kilka dni… Kolejnym przystankiem były Głazy Krasnoludków, a potem Góry Sowie. Podsumowanie i wnioski Chciałabym tutaj odważnie stwierdzić, że nasza wyprawa „Karkonosze z dzieckiem” była fantastyczna! Przede wszystkim mieliśmy wiele szczęścia, jeśli chodzi o pogodę, bo słońce i przyjazne temperatury towarzyszyły nam przez wszystkie dni marszu. Nasz siedmioletni Grześ okazał się świetnym kompanem w podróży i choć w pierwszy dzień pod koniec wędrówki jego nóżki odmawiały już posłuszeństwa przechodząc ponad 17 km po górach, dzielnie pokonał wszelkie trudności i przezwyciężył własne słabości. Jesteśmy z niego bardzo dumni! Przyznam szczerze, że i nam ten odcinek dał mocno w kość, więc na przyszłość mam nauczkę, by raczej nie planować dłuższych tras niż ok. 4-5 h dziennie. Zwłaszcza, że szliśmy z ciężkimi plecakami. Noclegi w schroniskach – no cóż… bywało różnie… I choć samo spanie nie jest drogie, trzeba się liczyć z tym, że jedzenie i picie – to już poważny wydatek! Jednak niestety nie było takiej opcji, aby wziąć z domu tyle pożywienia, aby starczyło dla naszej trójki na 4 dni. I na koniec jeszcze kilka wskazówek Trzeba pamiętać, że idąc w góry z dzieckiem, daną trasę przechodzi się nieco wolniej, niż podają na mapach i drogowskazach, z uwagi na częstsze i dłuższe przerwy w marszu. Niektóre odcinki na szlakach bywają trudne, więc należy dziecko wspierać, doradzać i przypominać o bezpieczeństwie. Najważniejsze w górach są dobre buty trekkingowi, odpowiedni ubiór (najlepiej na cebulkę i coś na deszcz), zapas wody i jedzenia. Na dłuższe kilkugodzinne wędrowanie z dzieckiem dobrze jest mieć przygotowane jakieś gry, zabawy, piosenki itp., by móc nimi zająć dzieci, kiedy dopadnie je nuda i znużenie. W większości schronisk cena za nocleg podana jest bez pościeli. Jeśli nie mamy własnych śpiworów za pościel trzeba dodatkowo zapłacić ok. 10-15 zł od osoby. Jak wspomniałam wyżej, ceny jedzenia są dość wysokie: za jajecznicę trzeba zapłacić ok. 10 zł, za danie obiadowe od 20-30 zł, piwo ok. 10 zł. I nie oczekujmy żadnych cudownych doznań smakowych… 😉 W schroniskach nie mieliśmy problemów żeby płacić kartą, więc gotówka nie jest potrzebna. Dodatkowe koszty to bilety wstępu na teren parków narodowych. Posiadacze Karty Dużej Rodziny są z tych opłat zwolnieni 🙂 Warto też zaopatrzyć się w dobre mapy turystyczne papierowe/laminowane. Dobre, czyli takie, które mają podane dokładne czasy przejść na poszczególnych odcinkach na szlakach. Najwyższe góry w Polsce. Poznaj tatrzańskie szczyty i widokowe szlaki Tatry - najwyższe góry w Polsce przyciągają ludzi jak magnes. W sezonie turystycznym potrafi tu być naprawdę tłoczno. Przybywający turyści chcą trochę poobcować z górami, każdy na swój sposób. Są osoby, które uwielbiają wielowyciągową wspinaczkę i ekspozycje. Innym wystarczą szczyty, które zdobędą szlakiem turystycznym. Jeszcze innych cieszy spacer dolinką i widok szczytów w oddali. Tatry są dla każdego i dzięki temu, że dużo szlaków jest oznaczonych, wybranie czegoś dla siebie nie powinno być problemem. Na naszej stronie internetowej znajdziesz opisy tras, wskazówki jak dojść do najpopularniejszych miejsc oraz informacje jak przygotować się do zwiedzania tatrzańskich jaskiń. Zapraszamy. Doliny w Tatrach. Opisy i propozycje wycieczek dla całych rodzin Przepiękne i malownicze doliny w Tatrach są doceniane przez wielu turystów. Dla niektórych są celem wycieczki, dla innych tylko etapem, dojścia gdzieś wyżej i dalej. Tak czy inaczej warto je poznać i spacerując ich szlakami, rozejrzeć się. Najpopularniejszą i najczęściej uczęszczaną jest Dolina Chochołowska. Wędrówka wzdłuż Potoku Chochołowskiego prowadzi do największego schroniska w Tatrach PTTK na Polanie Chochołowskiej. Jest to również punkt wyjść w wyższe partie Tatr Zachodnich na Grzesia, Rakoń, Wołowiec, Trzydniowiański Wierch, Rohacze, Ornak oraz Starorobociański Wierch. Z racji na to, że przejście doliną nie przysparza żadnych trudności, jest to doskonała propozycja na niedzielny spacer z dziećmi oraz początkujących piechurów. Najpiękniejszą tatrzańską doliną jest Dolina Pięciu Stawów Polskich. Nic dziwnego, że bywa obowiązkowym punktem odwiedzanym w Tatrach. Można tu zobaczyć najgłębsze jezioro tatrzańskie – Wielki Staw Polski, przejść koło największego wodospadu Siklawy oraz odwiedzić najwyżej położone schronisko w Polsce. Aby tutaj dotrzeć należy rozpocząć wycieczkę w Palenicy Białczańskiej. W sezonie letnim, trasa jest dość łatwa, choć ostatnie kilkaset metrów może być kłopotliwe. Strome podejście potrafi zmęczyć niejednego turystę. Na naszej stronie internetowej opisaliśmy wszystkie tatrzańskie doliny. Praktyczne informacje pomogą Ci zaplanować wycieczkę dla Ciebie i Twoich towarzyszy wycieczki. Tatrzańskie szczyty oraz opisy prowadzących na nie szlaków turystycznych Głównym celem turystów lubiących aktywny wypoczynek jest zdobycie tatrzańskich szczytów. Niejedna osoba marzy o wejściu na Giewont lub Kasprowy Wierch. Jeśli zdrowie nie dopisuje lub kondycja na to nie pozwala, na szczycie Kasprowego Wierchu można stanąć dzięki kolei linowej PKL. Ze szczytu można wybrać się na spacer granią Tatr w kierunku Świnicy. Jednym z popularniejszych szczytów w polskiej części Tatr jest Giewont. Nie jest ani najwyższy, wejście nie należy do najtrudniejszych a jednak cieszy się olbrzymią popularnością. Jest bardzo dobrze widoczny z Zakopanego, a jego sylwetka przypomina leżącego rycerza. Na samym szczycie usytuowany jest 13 m metalowy krzyż. Trasa na Giewont należy do średnio trudnych, podczas niekorzystnych warunków atmosferycznych do trudnych. Podejścia bywają strome, a pod samym szczytem wejście ułatwiają łańcuchy. Droga w jedną stronę może zająć do 3 godz., dlatego taką wycieczkę warto dobrze zaplanować. Jeśli jesteś osobą początkującą, możesz zacząć od zdobywania szczytów, które są łatwiejsze i niższe, jak Nosal, Kopieniec Wielki czy Grześ. Na naszej stronie internetowej znajdziesz wszystkie przydatne informacje. Schroniska w Tatrach. Miejsca z duszą i historią Dają schronienie osobom, które przed zapadnięciem zmroku nie zdążą zejść ze szlaku. Schroniska w Tatrach pozwalają się ogrzać, odpocząć i posilić. Dzięki nim, można w pięknym otoczeniu gór spędzić noc. Po polskiej stronie Tatr jest osiem schronisk. Różni je standard oferowanych usług oraz położenie. Schronisko PTTK Morskie Oko położone jest nad jednym z piękniejszych jezior tatrzańskich – Morskim Okiem. W sezonie turystycznym jest bardzo oblegane i tłumnie odwiedzane przez turystów w każdym wieku. Poza usytuowaniem powodem jest również łatwa trasa prowadząca do schroniska. Leżące na wysokości 1333 m Schronisko PTTK na Hali Kondratowej jest najmniejszym schroniskiem w Tatrach. Z jego okolic roztacza się piękna panorama, ciągnąca się od Giewontu, przez Kopę Kondracką, aż po Kasprowy Wierch. Wysiłek włożony w pokonanie trasy prowadzącej do schroniska z pewnością będzie wynagrodzony. Na naszej stornie opisaliśmy wszystkie tatrzańskie schroniska. Znajdziesz tu również kontakt do nich, gdybyś chciał zarezerwować nocleg z wyprzedzeniem. Jaskinie w Tatrach. Pomysł na rodzinną wycieczkę Tylko nieliczne jaskinie w Tatrach udostępnione są dla turystów. Jedną z najbardziej znanych jaskiń jest Jaskinia Mroźna, która znajduje się w Dolinie Kościeliskiej. Sztuczne oświetlenie pomaga w przejściu jaskini nawet najmłodszym piechurom. W jej wnętrzu zobaczysz rzeźby krasowe, jeziorko oraz ogródek ze stalagmitami. W tej samej dolinie położona jest słynna Jaskinia Mylna. Jeśli chcesz ja zwiedzić, pamiętaj o własnym źródle światła. Korytarze w wielu miejscach są wąskie, niskie i błotniste. Zwiedzanie jej jest emocjonujące zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Na naszej stronie internetowej znajdziesz opisy szczytów, szlaków tatrzańskich i propozycje wycieczek. Dostosujesz je do swoich możliwości. Zachęcamy do czytania i planowania niezapomnianych wypraw. copyright © 2022 Region Tatry - wszelkie prawa zastrzeżone. Przebywając na stronie akceptujesz Politykę prywatności serwisu Region Tatry 11 propozycji łatwych tras w Tatrach. Pomysły polecamy szczególnie tym, którzy chcieliby już wyjść trochę wyżej niż Dolina Chochołowska, Kościeliska lub Morskie Oko oraz tym, którzy mają ochotę sprawdzić się na dłuższej, ale łatwej trasie. Każda z zaproponowanych wycieczek ma jednocześnie dodatkowe atrakcje – ładne jezioro, fajne schronisko, albo wspaniały widok. Dla zainteresowanych wycieczkami spacerowymi, polecanymi także dla seniorów oraz trasami, które można przejechać wózkiem dziecięcym lub inwalidzkim przygotowaliśmy osobną listę: Tatry – trasy z wózkiem dziecięcym lub dla niepełnosprawnych Planując wycieczkę w Tatrach, niezależnie od trudności trasy należy pamiętać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa w górach. Lato to możliwość występowania burz – jak się zachować w takich sytuacjach? Zachęcamy do skorzystania z działu: PORADY – AKADEMIA GÓRSKA TOPR I jeszcze jedna uwaga – łatwy szlak to pojęcie bardzo względne. Przy dobrych warunkach pogodowych i dla osoby sprawnej, wymienione szlaki nie powinny sprawić problemu. Ale jeżeli nie mamy jeszcze doświadczenia na trasach poza spacerowymi należy odpowiedzialnie “dawkować” trudności, szczególnie jeśli planujemy wycieczki z dziećmi, osobami starszymi lub z mającymi problemy zdrowotne. Oprócz długości szlaku, należy też uwzględnić przewyższenie. Np. wyjście do Doliny Pięciu Stawów dla osób w dobrej kondycji to tylko wstęp do dalszej wędrówki, natomiast dla małego dziecka trasa może okazać się ponad jego możliwości, a w deszczowy dzień, kiedy szlaki są śliskie, problemy mogą mieć nawet osoby sprawne. Warto również mieć świadomość, że przy wędrówkach po stronie słowackiej zalecane jest posiadanie odpowiedniego ubezpieczenia. Nawet na łatwych trasach może pojawić się konieczność wezwania pomocy – a akcje ratunkowe po słowackiej stronie Tatr są płatne. Szczegółowe informacje – ile kosztuje ubezpieczenie i gdzie można je kupić – znajdują się w oprac. ubezpieczenia w Tatry Słowackie. Trasy po polskiej stronie, oprócz Drogi Pod Reglami, znajdują się na terenie TPN – przed wejściem na trasę należy kupić bilet – OPŁATY TPN. Propozycje łatwych tras w Tatrach 1. Rusinowa Polana i Gęsia Szyja Idealna propozycja na początek przygody z Tatrami. Rusinowa ma jedną ogromną zaletę – z parkingu na Wierch Porońcu w zaledwie 1:15 h możemy dotrzeć w miejsce, skąd rozciąga się jedna z piękniejszych panoram tatrzańskich. Jak na dłoni zobaczymy stąd, Lodowy szczyt, Baranie Rogi, Gerlach, Rysy. Latem w bacówce na polanie można kupić oscypki. Miejsce jest popularne, w ładne, letnie dni panuje tutaj spory tłok, warto więc zaplanować wycieczkę odpowiednio wcześnie. Będąc już na Rusinowej Polanie warto podejść na Gęsią Szyję – trasa nie jest wymagająca, trzeba tylko zachować ostrożność na szczytowych Waksmundzkich Skałkach, które są trochę śliskie. Jeżeli schodzimy na Zazadnią, to po drodze zwiedzimy Sanktuarium Matki Bożej Jaworzyńskiej na Wiktorówkach (Historia powstania Sanktuarium) , ale nasza trasa nie zamknie się pętlą. Możemy też podejść na Wiktorówki z Rusinowej Polany (warto!) i wrócić z powrotem na Rusinową Polanę i dalej już tą samą drogą na parking. Panorama Tatr z Rusinowej Polany Schody na Gęsią Szyję z Rusinowej Polany Dlaczego warto? – jedna z piękniejszych tatrzańskich panoram – trasa bez trudności (łatwa) – możliwość odwiedzenia Sanktuarium Matki Bożej Jaworzyńskiej na Wiktorówkach – możliwość zakupu oscypków – na polanie jest prowadzony kulturowy wypas owiec Informacje praktyczne: Punkt wyjścia: Wierch Poroniec – zejście do Zazadniej lub powrót tą sama drogą na Wierch Poroniec Suma wzniesień: (na Gęsią Szyję): ok. 400 m Długość trasy (na Gęsią Szyję – tam i z powrotem): ok. 9,5 km Czas przejścia (sam przemarsz na Gęsią Szyję tam i z powrotem): ok. 3:30 h Opisana trasa na Rusinową Polanę: Gęsia Szyja, Rusinowa Polana i Wiktorówki 2. Symboliczny Cmentarz pod Osterwą i Popradzki Staw (Tatry Słowackie) Popradzki Staw pojawił się już w zestawieniu tras na wózek. Tym razem zapraszamy na spacer do Doliny Mięguszowieckiej, nad Popradzki Staw i pod urwiste ściany Osterwy, gdzie znajduje się Tatrzański Cmentarz Symboliczny pod Osterwą (Tatranský symbolický cintorín). Proponujemy przejście czerwonym szlakiem ze Szczyrbskiego Jeziora (Strbskego Plesa). Trasa prowadzi bardzo urokliwą ścieżką z widokiem na szerokie dno Doliny Mięguszowieckiej (Mengusovská dolina) i górującą nad Popradzkim Stawem Doliną Złomisk (Zlomisková dolina). Cała wycieczka jest widokowa i bardzo urozmaicona. Niewątpliwym atutem jest sam Popradzki Staw – jedno z piękniejszych tatrzańskich jezior. Wokół stawu poprowadzona jest szeroka ścieżka (żółty szlak) – idealne miejsce na spokojny spacer. Ale głównym naszym celem jest Cmentarz pod Osterwą – miejsce naprawdę niezwykłe; do skalnych bloków przytwierdzone są tablice (niektóre bardzo oryginalne) z nazwiskami ludzi, którzy zginęli w górach: himalaistów, ratowników, i wielu, wielu innych, często szerzej nieznanych osób. Cmentarz jest otwarty od 16 czerwca do 31 października. Dla urozmaicenia możemy wrócić zielonym szlakiem, który biegnie równolegle do czerwonego, ale schodzi głębiej w dolinę (trasa zimowa). Tablice na Symbolicznym Cmentarzu pod Osterwą Popradzki Staw (Popradské pleso) i stojący nad nim ‘Hotel Górski Popradské pleso” Dlaczego warto? – Symboliczny Cmentarz – miejsce bardzo ważne dla ludzi interesujących się górami, historią taternictwa, i himalaizmu – piękny Popradzki Staw (Popradské pleso), – możliwość odpoczynku i posiłku w Hotelu Górskim Popradské pleso Informacje praktyczne Punkt wyjścia: Szczyrbskie Jezioro (Strbske Pleso) – czerwony szlak (fragment Magistrali Tatrzańskiej), powrót zielonym Suma wzniesień: 310 m Długość trasy: (tam i z powrotem) – ok. 13 km Czas przejścia (sam przemarsz tam i z powrotem): 3:30 h Ważne: powinniśmy mieć ubezpieczenie w Tatry Słowackie Opisana trasa: Symboliczny Cmentarz pod Osterwą 3. Grześ (słow. Lúčna, 1653 m) Łatwo dostępny i bardzo widokowy szczyt, wart polecenia ze względu na rozciągające się wspaniałe widoki – zobaczymy stąd całe Tatry Zachodnie, a nawet szczyty Tatr Wysokich. Panorama jest wyjątkowo efektowna jesienią, kiedy zbocza przebarwiają się na rudo. Na trasie nie ma trudności technicznych, szczyt może być np. świetnym uzupełnieniem wycieczki do Doliny Chochołowskiej – ze schroniska na Polanie Chochołowskiej wyjdziemy na górę w 1:30 h (żółty szlak). Grzesia polecamy szczególnie tym, którzy chcieliby się sprawdzić na dłuższej, ale łatwej trasie. Chcieliby już wyjść trochę wyżej niż dolinki tatrzańskie, ale nie znają jeszcze swoich możliwości. Całość trasy od wyjścia z Siwej Polany to już propozycja na całodniową eskapadę. Jeżeli mamy ochotę na dłuższą wycieczkę, warto zdobyć szczyt Rakonia (słow. Rákoň, 1879 m), z jego szczytu rozciąga się wspaniała panorama grani Rohaczy i na całe otoczenie Doliny Rohackiej. Trasa z Chochołowskiej Polany na Grzesia, i Rakoń Panorama ze szczytu Grzesia (1653 m): główna grań Tatr Zachodnich, od Przełęczy Tomanowej przez Błyszcz (2159 m), Starorobociański Wierch (2176 m), Jarząbczy Wierch (2137 m), Wołowiec (2064 m) i grań Rohaczy po Banówkę (2178 m) i Salatyn (2048 m) Widok ze szczytu Grzesia (1653 m) na Czerwone Wierchy, Ornak, Błyszcz (2159 m), Trzydniowiański Wierch (1758 m), na horyzoncie szczyt Krywania Dlaczego warto? – wspaniała panorama Tatr Zachodnich – łatwa technicznie trasa jest idealna dla początkujących turystów, którzy chcieliby wyjść ponad tatrzańskie dolinki – możliwość odpoczynku i posiłku w Schronisku na Polanie Chochołowskiej Informacje praktyczne Punkt wyjścia: Siwa Polana Suma wzniesień: (od Schroniska na Polanie Chochołowskiej) ok. 510 m (od Siwej Polany) ok. 760 m Długość trasy: (tam i z powrotem) – ok. 15 km Dolina Chochołowska plus ok. 6 km na Grzesia – razem ok. 21 km Czas przejścia (sam przemarsz tam i z powrotem): od Schroniska na Polanie Chochołowskiej – ok. 2:45 h, od Siwej Polany – ok. 6:15 h Trasa: Siwa Polana – Schronisko na Polanie Chochołowskiej – Grześ – Schronisko na Polanie Chochołowskiej – Siwa Polana Pętla przez Grzesia i Rakoń i zejście Wyżnią Chochołowską Doliną (od Siwej Polany) to aż 26 km. Trasa do Doliny Chochołowskiej (letnia): Dolina Chochołowska Opisana trasa: Grześ i Rakoń – łatwe i bardzo widokowe szczyty Tatr Zachodnich 4. Dolina Małej Łąki Propozycja dla uciekających od tłumów. Piękna, duża zielona dolina z efektowną panoramą na Giewont, Przełęcz pod Kopą Kondracką i Wielką Małołącką Turnię to dobry cel na wycieczkę z dziećmi lub dłuższy górski spacer dla każdego. Wejście do doliny znajduje się tuż obok ulicy Krzeptówki prowadzącej z Zakopanego w kierunku Kir (parkingi). Możemy tu również podejść Drogą Pod Reglami od strony Doliny Strążyskiej lub Doliny Kościeliskiej (w obu przypadkach ok. 0:40 h). Spacer Doliną Małej Łąki możemy zakończyć na Wielkiej Polanie Małołąckiej lub podejść wyżej do Świstówki (próg kotła na wysokości ok. 1450 m). Z Doliny Małej Łąki warto zrobić dłuższą wycieczkę i przejść przez Przełęcz w Grzybowcu (czarny szlak w kierunku wschodnim) do Doliny Strążyskiej (a tam podejść do wodospadu Siklawica) lub przez Przysłop Miętusi (czarny szlak w kierunku zachodnim) przejść do Doliny Kościeliskiej. W ten sposób możemy naszą wycieczkę zamknąć zgrabną pętlą bez konieczności powrotu tą samą drogą. Dolina Małej Łąki widziana z grani Czerwonego GrzbietuWielka Polana Małołącka – widok na Wielką Małołącką Turnię (1847 m) i Zagonną Turnię (1710 m)Wielka Polana Małołącka Dlaczego warto? – łatwa trasa do jednej z piękniejszych tatrzańskich dolin, szczególnie efektowna latem i jesienią – nie spotkamy tu tak wieku turystów, jak na innych popularnych szlakach tatrzańskich – przy przejściu przez Przysłop Miętusi – ciekawa panorama Czerwonych Wierchów i Doliny Miętusiej Informacje praktyczne Punkt wyjścia: Zakopane, ul. Krzeptówki lub ul. Strążyska – wejście do Doliny Strążyskiej lub Kiry – wejście do Doliny Kościeliskiej Suma wzniesień: pętla do Doliny Strążyskiej ok. 420 m, Doliny Kościeliskiej ok. 300 m (sama Dolina Małej Łąki – ok. 260 m) Długość trasy: zarówno pętla do Doliny Strążyskiej, jak i do Doliny Kościeliskiej ok. 11 km Czas przejścia (sam przemarsz): pętla do Doliny Strążyskiej ok. 4:15 h, do Doliny Kościeliskiej ok. 3:20 h (sama Dolina Małej Łąki – ok. 2:15 h) 5. Wielki Kopieniec Wielki Kopieniec (nazywany też Kopieńcem, 1328 m) – niewielki, w porównaniu z otaczającymi go tatrzańskimi szczytami Tatr, ale zaskakujący wspaniałą panoramą. Łatwą droga z Toporowej Cyrhli (Zakopane) dotrzemy tu zielonym szlakiem w ok. 1:10 h. Zobaczymy stąd Tatry od Hawrania przez Kołowy Szczyt, Lodowy Szczyt, Koszystą, całą Orlą Perć, Tatry Zachodnie od Kasprowego Wierchu przez Czerwone Wierchy aż po Kominiarski Wierch. Panorama jest naprawdę imponująca. Ale to nie wszystko, bo patrząc w kierunku widocznego w dole Zakopanego zobaczymy też Pilsko, Babią Górę, Gorce, Pieniny i nawet Beskid Sądecki. Po zejściu ze szczytu możemy odpocząć na Polanie Kopieniec, gdzie znajduje się cały kompleks zabytkowych szałasów pasterskich. Powrót możemy zaplanować tą samą drogą lub zejść do Doliny Olczyskiej, gdzie dodatkową atrakcją jest Wywierzysko Olczyskie i dalej w dół dolinką na Jaszczurówkę (przystanek autobusowy). Kopieniec jest idealną propozycją na wycieczkę w góry dla każdego turysty, polecamy ją również rodzinom z dziećmi. Panorama z Kopieńca Panorama z Kopieńca Dlaczego warto? – wyjątkowa panorama Tatr, ale również – kompleks szałasów pasterskich na Polanie Kopieniec – możliwość przejścia do Doliny Olczyskiej, gdzie zobaczymy Wywierzysko Olczyskie Informacje praktyczne Punkt wyjścia: Zakopane,Toporowa Cyrhla (możliwy dojazd busem) Różnica wzniesień: ok. 350 m Długość trasy: na Kopieniec i powrót tą samą drogą – ok. 5 km. Na Kopieniec i zejście na Jaszczurówkę – ok. 7 km Czas przejścia (sam przemarsz): na Kopieniec i powrót tą samą drogą – ok. 2:00 h. Na Kopieniec i zejście na Jaszczurówkę) ok. 2:40 h Opisana trasa (wersja zimowa): Zimowa panorama Tatr z Wielkiego Kopieńca 6. Wodospad Skok w Dolinie Młynickiej (Tatry Słowackie) Miejsce ma kilka ważnych atutów – jest to jeden z najładniejszych wodospadów tatrzańskich i co ważne, łatwo dostępny – ze Szczyrbskiego Jeziora (Strbske Pleso) to tylko 3,5 km, więc dojście do niego można traktować jako górski spacer. Znajdujące się małe rozlewisko pod wodospadem może być świetnym miejscem na relaks. Wodospad Skok to doskonała propozycja na początek przygody ze słowackimi Tatrami, a przy okazji mała konkurencja dla zatłoczonej polskiej strony. Wycieczkę można połączyć ze zwiedzaniem miejscowości Szczyrbskie Jezioro (Strbske Pleso). Nad wodospad prowadzi żółty szlak ze Szczyrbskiego Jeziora (Štrbské pleso). Wodospad Skok (vodopád Skok) Staw pod Skokiem (Plesko pod Skokom) Dlaczego warto? – jeden z piękniejszych wodospadów tatrzańskich – łatwa i krótka trasa – wysokogórskie otoczenie Doliny Młynickiej – dodatkowe atrakcje miejscowości Szczyrbskie Jezioro (Štrbské pleso) Informacje praktyczne Punkt wyjścia: Szczyrbskie Jezioro (Štrbské pleso) Różnica wzniesień: ok. 350 m Długość trasy: (tam i z powrotem) ok. 7 km Czas przejścia (sam przemarsz tam i z powrotem): ok. 2:30 h Ważne: konieczne ubezpieczenie w Tatry Słowackie Opisana trasa: Wodospad Skok w Dolinie Młynickiej 7. Sarnia Skała Sarnia Skała to prawdziwy tatrzański przebój, szczyt przyciąga turystów o każdej porze roku. Spora w tym zasługa widoku – rozciąga się stąd bowiem wspaniała panorama na Zakopane, na Tatry Zachodnie, ale przede wszystkim doskonale widać stąd północne ściany Giewontu. Atrakcyjna jest nie tylko Sarnia Skała, ale też drogi prowadzące do niej – przechodzimy bowiem przez jedne z piękniejszych dolinek tatrzańskich: Dolinę Białego Potoku i Dolinę Strążyską z wodospadem Siklawica, przy okazji robiąc zgrabną pętlę. Z ciekawostek warto dodać, że dawniej Sarnią Skałę nazywano Małą Świnicą, Świniczką lub Świnią Skałą i była ona intensywnie penetrowana przez poszukiwaczy skarbów. Szczyt Sarniej Skały (1377 m) od strony Czerwonej PrzełęczyWidok z Sarniej Skały (1377 m) na Giewont (1895 m)Widok z Sarniej Skały zdj. Wąsik Dlaczego warto? – najlepsze miejsce do podziwiania ścian Giewontu – wspaniała panorama Podhala – wysokogórski, skalisty charakter szczytu – wodospad Siklawica w Dolinie Strążyskiej – przejście obok wylotu sztolni powstałej w czasie poszukiwań rudy uranu w Dolinie Białego – możliwość odpoczynku i posiłku w bufecie na Polanie Strążyskiej Informacje praktyczne Punkt wyjścia (powrotu): Zakopane, ul. Strążyska – wejście do Doliny Strążyskiej Trasa: Dolina Strążyska (wejście) – Droga pod Reglami – Dolina Białego – Sarnia Skała – Polana Strążyska – Siklawica – Dolina Strążyska Różnica wzniesień: ok. 500 m Długość trasy: ok. 9 km Czas przejścia (sam przemarsz): ok. 3:40 h Opisana trasa: Sarnia Skała – miejscówka z widokiem na Giewont 8. Brestowa (Tatry Zachodnie) Krótka i urozmaicona trasa na Brestową (1934 m) powinna się spodobać szczególnie dzieciom – wycieczka obejmuje bowiem przejażdżkę wyciągiem ze stacji narciarskiej Rohacze-Spalena. Stąd, urokliwą ścieżką biegnąca pośród kosówek, borówek i wrzosów w 1 godz. wyjdziemy najpierw na Przedni Salatyn, a później na Brestową. Już z podejścia granią możemy podziwiać widoki na Tatry Zachodnie z Rohaczami na I planie, a na horyzoncie zobaczymy nawet Tatry Wysokie. Na łagodnych zboczach Brestowej można zaplanować dłuższy postój i wrócić tą samą drogą do kolejki lub zejść na parking Rohacze-Spalena (niebieski szlak) – 2:15 h. Ale można również zrobić sobie dodatkowy spacer na Zuberski Wierch – z Brestowej tam i z powrotem 1:25 h. Można również zdobyć Salatyn (2048 m) – z Brestowej tam i z powrotem 1:30 h. Z Salatyna musimy wrócić tą samą drogą, dalej prowadzi szlak na Pacholę – jest to trudna, eksponowana trasa, zdecydowanie nie należy do łatwych! Uwaga! Wyciąg krzesełkowy kursuje w okresie wakacyjnym codziennie, po sezonie tylko w weekendy. Widok na Dolinę Salatyńską ze szlaku na Przedni Salatyn (1815 m) Widok z grani Przedniego Salatyna (1815 m) na Brestową (1934 m) i Salatyn (2048 m) Widok z Brestowej (1934 m) na Salatyn (2048 m), Spaloną Kopę (2083 m), Pachoł (2167 m) i całą grań Rohaczy Dlaczego warto? – dzięki wyciągowi możliwość zdobycia stosunkowo wysokiego szczytu – przejażdżka nowoczesną kolejką (widoki) – wspaniała panorama Tatr Zachodnich – możliwość przedłużenia wycieczki na Salatyn (2048 m) – możliwość odpoczynku i posiłku w Bufecie Spálená (górna stacja wyciągu) Informacje praktyczne Punkt wyjścia: parking Ośrodka Narciarskiego Roháče – Spalena Trasa: Roháče–Spalena – Brestowa – Roháče–Spalena Długość trasy: ok. 5 km (jeżeli wyjeżdżamy i zjeżdżamy kolejką) ok. 7,5 km (jeżeli schodzimy pieszo) Różnica wzniesień: ok. 440 m (jeżeli wyjeżdżamy kolejką) Czas przejścia (sam przemarsz tam i z powrotem): ok. 2:00 h (jeżeli wyjeżdżamy i zjeżdżamy kolejką) ok. 3:15 (jeżeli schodzimy pieszo) Opisana trasa: Salatyn i Pachoł w Grani Rohaczy 9. Nosal Nosal (1206 m) – wznoszący się nad Kuźnicami szczyt jest bardzo popularny wśród turystów. Góra ma kilka atutów – jest łatwo dostępna z samego Zakopanego, jest też bardzo widokowa – z góry rozciąga się piękna panorama tatrzańskich szczytów, doskonale widać też Zakopane. Jest idealna na półdniową wycieczkę – przejście całej grani Nosala zajmuje jedynie 1:30 h. Mimo niewielkiej wysokości skalna grań Nosala daje przedsmak prawdziwej wysokogórskiej wycieczki, ponad stumetrowe ściany robią naprawdę duże wrażenie! Nosal w powszechnej świadomości kojarzy się z legendarną trasą „K” – najtrudniejszą trasą narciarską w Polsce (niestety, od kilku sezonów nieczynną). Ściany Nosala opadające w stronę drogi do Kuźnic Panorama Tatr z Nosala (1206 m): od lewj Świnica, Kasprowy Wierch, Goryczkowe Czuby, Kopa Kondracka i Giewont Dlaczego warto? – bardzo widokowy – łatwo dostępny z Zakopanego – możliwość połączenia z trasą do Doliny Olczyskiej, na Halę Gąsienicową lub Kalatówki Informacje praktyczne Punkt wyjścia: Tama Pod Nosalem Trasa: Tama Pod Nosalem – Nosal – Kuźnice – Tama Pod Nosalem Różnica wzniesień: ok. 270 m Długość trasy: (pętla): ok. 4,6 km Czas przejścia (sam przemarsz): ok. 1:45 h Opisana trasa: Nosal – góra zawieszona nad Zakopanem 10. Z Kuźnic do Murowańca i nad Czarny Staw Gąsienicowy Czarny Staw Gąsienicowy ma wszystkie atuty idealnej górskiej wycieczki – jest przepięknie położony, a prowadząca do niego trasa jest nie tylko piękna, ale też urozmaicona. Duża w tym zasługa samej Doliny Gąsienicowej z jej szałasami i panoramami, w tym najsłynniejszą z Kościelcem i Małym Kościelcem na I planie. Sporą atrakcją wycieczki jest oczywiście schronisko Murowaniec. Odcinek od schroniska nad staw poprowadzony jest kamienistą ścieżką wśród kosówek. W połowie drogi warto zwrócić uwagę na znajdujący się w dole na piarżysku kamienny obelisk upamiętniający miejsce śmierci Mieczysława Karłowicza. Cała trasa nie jest zbyt wymagająca, aczkolwiek przewyższenie od Kuźnic do Czarnego Stawu wynosi 720 m. Na Halę Gąsienicową, do Schroniska Murowaniec dotrzemy z Kuźnic szlakiem żółtym przez Dolinę Jaworzynki, lub niebieskim przez Boczań. W jednym i drugim przypadku czas przejścia wynosi 1 h 55 min. Dla urozmaicenia krajobrazowego warto wybrać do wejścia trasę Doliną Jaworzynki, a wrócić przez Boczań. Panorama Tatr z Hali Gąsienicowej Mały Kościelec i Kościelec widziany z Doliny Gąsienicowej, z prawej Świnica Czarny Staw Gąsienicowy Dlaczego warto? – Dolina Gąsienicowa jest jedną z piękniejszych w polskich Tatrach – panorama Tatr z Królowej Rówienek i z Hali Gąsienicowej – Czarny Staw Gąsienicowy otoczony potężnymi ścianami Granatów i Kościelca – miejsce wyjątkowo piękne – możliwość odpoczynku i posiłku w Schronisku Murowaniec na Hali Gąsienicowej – dobra trasa na pierwszy kontakt z Tatrami Wysokimi Informacje praktyczne Punkt wyjścia: Kuźnice Różnica wzniesień: ok. 720 m Długość trasy: (tam i z powrotem) (Kuźnice – Czarny Staw – Kuźnice): ok. 13,6 km Czas przejścia (sam przemarsz tam i z powrotem): ok. 4:15 h Opisana trasa: Z Kuźnic do Murowańca i nad Czarny Staw 11. Dolina Pięciu Stawów Polskich Wyprawa do Doliny Pięciu Stawów Polskich należy do kategorii NAJ. Odwiedzimy dolinę uważaną za najpiękniejszą w Tatrach. Przejdziemy obok Siklawy – największego wodospadu tatrzańskiego (około 70 m. wysokości). Zobaczymy najdłuższe i najgłębsze jezioro tatrzańskie – Wielki Staw Polski oraz najwyżej położone jezioro Polski (1890m – Zadni Staw Polski. Dotrzemy do najwyżej położonego schroniska w Polsce (1670 m Będąc już przy Schronisku możemy zrobić sobie spacer wokół stawów lub podejść do Pustej Dolinki, trasa: Uwaga! Warto pamiętać, że trasa do Doliny Pięciu Stawów nie należy do spacerowych, jest to jednak spora odległość i stosunkowo duże przewyższenie – ok. 690 m. Trzeba też uważać w deszczowe dni na śliskie kamienie na szlaku przy Siklawie. Powrót. Od schroniska możemy wrócić czarnym szlakiem robiąc w ten sposób częściową pętlę. Schemat szlaków do Doliny Pięciu Stawów Polskich Wielka Siklawa – największy wodospad w Polsce, woda opada z wys. na prawie 70 m progu skalnego, oddzielającego Dolinę Pięciu Stawów Polskich i Dolinę Roztoki Dolina Pięciu Stawów Polskich – stawy: Mały i Wielki Dolina Pięciu Stawów Polskich – zejście wzdłuż Wielkiego Stawu Dlaczego warto? – dolina uważana za najpiękniejszą w Tatrach – Siklawa – największy wodospad tatrzański – najdłuższe i najgłębsze jezioro tatrzańskie – możliwość zrobienia spacerów wokół stawów – możliwość odpoczynku i posiłku w Schronisku w Dolinie „5” Stawów. Obowiązkowo trzeba spróbować słynnej szarlotki! Informacje praktyczne Punkt wyjścia: Palenica Białczańska (parking) Różnica wzniesień: ok. 690 m (do schroniska) Długość trasy: (tam i z powrotem) ok. 17 km (do schroniska i z powrotem) Czas przejścia (sam przemarsz tam i z powrotem): ok. 5 h (do schroniska i z powrotem) Opisana trasa: Dolina Pięciu Stawów Polskich To oczywiście nasze subiektywne propozycje “łatwych wycieczek w Tatrach”. Jednym z kryteriów wyboru był fakt, że wszystkie powyższe trasy pokonaliśmy wielokrotnie z dziećmi będącymi w różnym wieku, nawet kilkuletnimi. Dlatego mamy nadzieję, że takie przetestowane i sprawdzone kierunki okażą się pomocne i ułatwią decyzję szczególnie tym, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z wyższymi Tatrami. Listę postaramy się na bieżąco uzupełniać, szczególnie o propozycje ze strony słowackiej, gdzie zmieniająca się infrastruktura otwiera nowe możliwości różnych ciekawych kombinacji. Inne propozycje łatwych tras w Tatrach: Łatwe trasy zimowe w Tatrach – 10 propozycji Tatry – trasy z wózkiem dziecięcym lub dla niepełnosprawnych Postanowiliśmy rekreacyjnie wybrać się w Tatry Słowackie. Rekreacja oznacza, że to chodzenie dla przyjemności bez zmuszania się na wielogodzinne, męczące trasy. Pakujemy plecaki, kupujemy jedzenie i niezbędny ekwipunek, tak aby przez kilka dni poradzić sobie na szlakach w Tatrach Słowackich, bez schodzenia do Morskie zaczęło się w Zakopanem. Najpierw bus na Łysą Polanę, a dalej wędrówka cepostradą do Morskiego Oka na nocleg. Takie przedbiegi przed mocniejszym uderzeniem, czyli wejściem na Rysy (2499 m. i dojściem do schroniska przy Popradzkim Stawie (schronisko po słowackiej stronie).Byliście w Słowackim Raju? Jest bardzo blisko – zobaczcie jak wygląda Słowacki I. Schronisko przy Morskim Oku (1406 m. Chata pod Rysami (2250 m. nie tak wcześnie, bo koło 9:30, kierując się czerwonym szlakiem, który prowadzi na Rysy. Oczywiście dosyć męczące podejście pod Czarny Staw pod Rysami dało wyraźnie się odczuć w jeszcze nie zaaklimatyzowanych organizmach. Krótki odpoczynek przy stawie i wędrówka na Widok na Morskie tylko trochę zalegającego śniegu przy stawie i wspinaczka żlebem do Buli pod Rysami, gdzie już pojawiło się więcej „białego podłoża”. Oczywiście tłumy ludu pędziły tym szlakiem, więc stopnie jak Staw pod Staw pod dosyć długim podejściu zaczęły się łańcuchy, i dziewczyny wyraźnie zwolniły. Nie wiem czy to takie psychologiczne zagranie, bo naprawdę w niektórych miejscach było trudniej i bez łańcuchów i tam radziły sobie wyśmienicie, lecz gdy już kawałek żelastwa, które przecież ma pomagać pojawiło się na horyzoncie to tempo malało. Dziwne!!!Po pewnym czasie wszyscy jeszcze bardzo dyszący i zmęczeni zameldowaliśmy się na szczycie. Widoczność zerowa. Cały szczyt, przykryty szczelnie chmurami, skutecznie uniemożliwił zobaczenie jakiejkolwiek panoramy, czy to Polskich czy Słowackich Tatr. Zajęło nam to trochę ponad 5 godzin, więc nie jest tak tragicznie biorąc pod uwagę ciężkie na Rysy od strony Morskiego na Rysy. U góry znajduje się trochę ułatwień w postaci schodzić i okazało się, że na samym już początku szlaku prowadzącego do Chaty pod Rysami jest więcej śniegu niż na całym odcinku z Moka!!! Ślizgami, kontrolowanymi bądź nie, doszliśmy do 2499 Najwyższy szczyt drobna toaleta i leżenie bykiem, to rozkład jazdy na najbliższe kilka godzin. Całe szczęście, że jest tam butla gazowa, z której można swobodnie korzystać, aby zagotować sobie wrzątek. Wychodek znajduje się 100 metrów od schroniska, a po drodze można umyć się w śniegu, bo koryto z wodą zamarzło!! Nasze krótkie rękawki pewnie pozostaną w plecakach aż do naszego powrotu do domu. Obsługa bardzo miła, i klimat chaty Słowackie. Zejście z Rysów do Chaty pod II. Chata pod Rysami (2250 m. – Schronisko nad Popradzkim Stawem (1500 m. zejście. Początkowo trochę łańcuchów i jakieś stare sznurki w kłopotliwych miejscach. Dosyć mocno padało i widoczność prawie zerowa, co znacznie utrudniło orientacje w to cali przemoczeni dotarliśmy po 2,5 godzinach do schroniska nad Popradzkim Stawem. Do dyspozycji mieliśmy pokój 7 osobowy z łóżkami i pościelą. Brak wrzątku, niemiła obsługa i klimat bardzo komercyjny. Nie polecam. Czułem się jak w jakimś beznadziejnym hotelu z ładnym widokiem na Popradzki Staw i III. Schronisko nad Popradzkim Stawem (1500 m. – Schronisko Téryego (2015 m. się wcześnie, gdyż chcieliśmy wyjść około 8:00, lecz o 7:00 lało za oknem. Szlak jaki chcieliśmy pokonać to około 8 godzin. Mieliśmy zamiar przyjść tzw. Magistralą do Hrebenioka i tam dalej do Zbójnickiej Chaty, lecz w ulewie nie należało by to ani do przyjemności (nikt masochistą nie jest) ani nie byłoby to bezpieczne!!!Postanowiliśmy jeszcze przespać deszcz. Koło 9:00 przestało podać i po spakowaniu zmieniliśmy plany i zeszliśmy na dół do kolejki, którą mieliśmy zamiar dojechać do Starego Smokowca i tam uderzyć w jechać kolejką trzeba nabyć bilety, w kasach (w pociągu drogo około 80 koron za przejazd), ale pani parkingowa na parkingu koło stacji Popradzki Staw, też miała bilety i z małą „dopłata” (1 korona więcej za bilet) można u niej nabyć. Trzeba oczywiście kupić odpowiednią ilość biletów na osobę uzależnione od długości trasy. Na odwrocie każdego biletu jest tabelka, w której trzeba odnaleźć skrzyżowanie stacji początkowej i końcowej i odczytać cyferkę, która mówi o tym ile biletów za 10 koron należy nabyć. Nasza trasa to Popradzki Staw – Stary Smokowiec więc 2 „listki” na głowę i jedziemy. Kasowanie wygląda tak, że trzeba wsunąć bilet do kasownika (normalne), lecz po prawej stronie dziurki wierzchnią stroną do góry i wtedy mamy prawidłowo skasowany bilet, i wtedy i tylko wtedy mamy ważny bilet na przejazd w razie kontroli. Częstotliwość to około 2 pociągi na godzinę, niezależnie od dnia tygodnia, więc nie jest Starym Smokowcu szybkie zakupy w okolicznym markecie i idziemy do górnej stacji kolejki torowej czyli Hrebeniok. Można iść drogą jezdną pieszą. Druga opcja (szlak zielony) jest chyba trochę krótsza (500 metrów wg przewodnika), ale co ważne, gdy pada, a w naszym przypadku wystąpiła taka anomalia, to szlak prowadzi lasem, i jesteśmy chronieni drzewami. Po 50 minutach jesteśmy na Hrebenioku (1285 m. – Siodełku). Teraz idziemy już czerwonym szlakiem do Schroniska Zamkovskiego. Można wybrać opcję trochę dłuższą (szlak zielonym, później niebieski), prowadzącą przez wodospady, lecz my mamy już dosyć schronisku posilamy się kapuśniakiem i udajemy się dalej, tym razem zielonym szlakiem prowadzącym do Schroniska Téryego (Téryho chata ). Trasa prowadzi dnem Doliny Małej Zimnej Wody, bardzo malownicze widoki na Grań Łomnicy (orograficznie po lewej stronie). Po drodze można zajrzeć do historycznej Koleby Łomnickiej (20 minut od schroniska Zamkovskiego). Końcówka trasy to przekraczanie stromych strumieni. Normalnie nie ma trudności, lecz po takich dużych opadach wody przybrało i suchą stopą nie dało się pokonać tych nurtów. Zabawy było co niemiara, zwłaszcza dla dziewczyn, gdyż trzeba było się mocno nagimnastykować, aby zamoczyć tylko trochę buty, a nie trochę zakosów i jesteśmy w schronisku. Od razu do nas przychodzi pan schroniskowy – Miro. Mówi, że nie ma już normalnych miejsc i udostępnia nam pokój normalnie przeznaczony dla obsługi z dwoma łóżkami. Prawda, że miło z jego strony. Klimat bardzo pozytywny. Tu wreszcie można poczuć woń gór i prawdziwej górskiej chaty. Toaleta wewnątrz, woda zimna, ale z kranu, jedynie wrzątek trzeba kupować. Miro bardzo chętnie rozmawia z nami, doradza, żartuje. Polecam wszystkim gorąco!!!Tatry Słowackie. Schronisko Téryego (2015 m. IV. Schronisko Téryego (2015 m. – Zbójnicka Chata (1960 m. – Schronisko Téryego (2015 m. był taki, aby zrobić taką ładną pętlę. Wystartowaliśmy rano, zaraz po śniadaniu: jajko, dżem, miód, topiony ser, herbata i chleb. Można się najeść. Trasa miała zając około 6 godzin. Po 30 minutach marszu Aga coraz bardziej narzekała na swoją kostkę, która od jakiegoś czasu trochę ją bolała, lecz niestety ból się nasilał. Doszliśmy do miejsca rozgałęzienia szlaków: żółty to do Zbójnickiej Chaty, a zielony na Lodową Przełęcz. Postanowiliśmy, że jednak nie ma sensu z taką nogą gdziekolwiek się ruszać i zostaliśmy podziwiać widoki. Taki mały dzień restowy!!!Dzień V. Schronisko Téryego (2015 m. – Lodowa Przełęcz ( 2376 m. – Jaworzyna (1003 m. po śniadanku byliśmy już spakowani i wyruszyliśmy w naszą drogę powrotną do cywilizacji, do domu. Niestety piękna pogoda, bezchmurna i z ładnymi widokami, byłą za nami w stronę Starego Smokowca, a w kierunku Lodowej Przełęczy było mała, dochodząca do kilku metrów i do tego dosyć porywisty wiatr. Niezbyt ciekawie, lecz nie mieliśmy innego wyjścia. Bez mniejszych problemów doszliśmy do miejsca gdzie krzyżowały się 2 szlaki. My poszliśmy zielonym na Lodową Przełęcz. Szlak piął się w górę, lecz niebyt stromo. Weszliśmy na grań kotła lodowcowego i tam już naprawdę wiało, widoczność malała z każdym metrem i orientacja, gdzie jest szlak była dosyć Słowackie. Widok z schroniska Téryego (2015 m. gubiliśmy szlak, lecz po paru minutach ponownie dawał się odnaleźć, lecz gdy doszliśmy do żlebu, który jak mi się wydawało powinien doprowadzić nas na przełęcz, szlak całkowicie się urwał. Wiało bardzo mocno i chmury, które nie chciały odejść, bardzo mocno ograniczały widoczność do 3-4 metrów. Najpierw próbowałem znaleźć choćby fragment szlaku w żlebie, którego nachylenie było duże, a dodatkowo był wypełniony cały śniegiem. Były jakieś stare ślady po których poszedłem kilkadziesiąt metrów w pionie, lecz nie znalazłem żadnego znakowania, a nachylenie żlebu wydawało się dosyć duże, więc się wycofałem i zacząłem szukać w okolicznych skałkach. Niestety bez sukcesu. Dziewczyny zostały niżej, zziębnięte i powoli mające dosyć tej całej „letniej” wycieczki. Postanowiłem spróbować jeszcze raz uderzyć po starych śladach do góry żlebu, i jakby to nie przyniosło żadnego sukcesu to powrót do schroniska i do Starego Słowackie. Na Lodowej Przełęczy ( 2376 m. naprawdę bardzo wysoko i nadal nic. Już chciałem wrócić i zarządzić odwrót, lecz w tym właśnie momencie mocne podmuchy wiatru przewiały na chwileczkę chmurę, w której się znajdowałem i zdołałem zauważyć jakieś 20 metrów wyżej kamienie, na którym był zaznaczony szlak. Dosyć duży fart, bo za chwilę chmura wróciła i znowu nic nie było widać nawet tej małej wysepki kamieni wśród ogromu po dziewczyny i sądziłem ze po skałach może powinno być łatwiej a na pewno bezpieczniej, lecz myliłem się i po małych kłopotach wróciliśmy na płat śniegu i wyrąbując stopnie wspinaliśmy się do góry, aż na chyba wszyscy bardzo mocno otrząsnęliśmy się z tego całego zdarzenia i zaczęliśmy schodzić w pięknej dolinie Jaworowej, bez wiatru i chmur. Dolina jest naprawdę wspaniała z ogromną ilością ścian do wspinania. Idzie się bardzo przyjemnie, delikatnie schodząc po stopniach. Po pewnym czasie wchodzi się do lasu, w którym nic nie widać i w tym miejscu zaczyna się mozolne schodzenie, bez jakiejkolwiek przyjemności nudząc się po drodze. Niestety Słowacy nie umieścili na szlaku żadnego poza tym „30 minut od Jaworzyny” znaku ile jeszcze pozostało drogi, a bardzo byłoby to przydatne, gdyż my nie wiedzieliśmy czy mamy tak kiepskie tempo, czy nasz przewodnik kłamie i nie mieliśmy żadnego pojęcia ile nam jeszcze zostało drogi. Trasa zajęła nam około 7 godzin, co według przewodnika Nyki to o 1,5 godziny za wolno, lecz według innej mapy w sam raz. Bardzo zmęczeni weszliśmy do sklepu w Jaworzynie, aby kupić jakieś drobiazgi i złapaliśmy stopa do samego Słowackie. Dolina Słowackie są bardzo przyjemne, puste i przestrzenne. Niestety schroniska jak na kieszenie studenckie są dosyć drogie, a jedynie te wysoko (Chata pod Rysami, Chata Téryego) mają prawdziwy górski klimat. Jeżeli zastanawiacie się, gdzie jakie atrakcje ma do zaoferowania Słowacja na weekend to poczytajcie u Agnieszki na Wycieczka odbyła się w terminie 6-12 lipca 2005 roku.

od schroniska do schroniska tatry