🌓 Kto Dojdzie Do Wisły Kraków
A gdzie jest szczyt możliwości Wisły Kraków i obecnej drużyny? Wszystkie limity są w naszych głowach. Wspomniałem ci, że jestem pewien, iż jesteśmy w stanie wygrać każdy mecz do końca sezonu, ale nie zrobimy tego, jeśli nasze głowy nie będą na to gotowe. Jeśli choć trochę odpuścimy i wyjdziemy na boisko bez pełnej
Transfery Wisły Kraków: odeszli z klubu. Biała Gwiazda musiała pogodzić się z odejściem zawodników, którzy grali w niej od lat. Łukasz Burliga nie uciekł daleko, bo zasilił Wieczystą Kraków. Prawy obrońca otrzymał ofertę, a po wygaśnięciu kontraktu wolał zostać w stolicy Małopolski. Wieczysta awansowała właśnie do IV ligi.
Drugi raz odkąd został większościowym udziałowcem i prezesem Wisły Kraków Jarosław Królewski odpowiadał na pytania kibiców poprzez kanał YouTube Stowarzyszenia Socios Wisła Kraków.
Po ostatnim gwizdku piłkarze Wisły zostali wygwizdanie przez własnych kibiców. Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl. Wisła wciąż zaciekle atakowała. Dwukrotnie mylił
Mnóstwo emocji, czyli kulisy meczu Wisły Kraków z Motorem w Lublinie Kajakarka Klaudia Zwolińska: Dojrzałam do wygrywania z najlepszymi Gamrot liczył na więcej.
Piłkarze Wisły Kraków do nadchodzące rundy wiosennej Fortuna 1. Ligi przygotują się za granicą – poinformowała „Biała Gwiazda”. Członkowie Socios Wisła Kraków dofinansują
Pięciokrotny reprezentant Polski przenosi się do Wisły Kraków w ramach wolnego transferu. Z nowym pracodawcą parafował kontrakt do 30 czerwca 2024 roku, który zawiera opcję przedłużenia o kolejne dwanaście miesięcy. Wydaje się, że pod Wawelem Żyro będzie traktowany raczej jako środkowy napastnik.
Carlitos, w barwach Wisły Kraków król strzelców polskiej ekstraklasy, w tym sezonie jest najlepszym snajperem ligi greckiej. I nie zmieniła tego kontuzja, którą Hiszpan odniósł w listopadzie.
Kibice Wisły Kraków nie pojadą do Niecieczy? 2 Kibice Wisły Kraków w tym sezonie nie mogą jeździć na mecze wyjazdowe, bo kolejne kluby zamykają przed nimi trybuny pod naciskiem swoich fanów.
Kto choć trochę zna Kraków, może mieć poczucie, że willa dosłownie wdziera się w krajobraz, narusza oswojoną przestrzeń, neguje naturalny porządek rzeczy. I dlatego właśnie to nie oglądany setki razy Wawel, niespiętrzone wody Wisły, i niewidoczni na obrazku ludzie, ale właśnie ona przykuwa naszą uwagę.
Historia pokazuje, jaka jest nadzieja dla klubu. Przegrywając na wyjeździe z Radomiakiem Radom (2:4) Wisła Kraków ostatecznie pogrzebała swoje szanse na utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie
Z Historia Wisły. Jarosław Królewski - (ur. 26 września 1986 roku) - małopolski biznesmen, prezes firmy Synerise, inicjator akcji ratunkowej, która uchroniła Wisłę Kraków SA przed bankructwem na początku 2019 roku. Następnie wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej klubu, od 20 kwietnia 2020 współwłaściciel Wisły Kraków SA.
HEF3SHq.
W Wiśle ruch 30 gru 21 06:00 Ten tekst przeczytasz w 1 minutę Z drużyny Białej Gwiazdy może odejść jej najlepszy strzelec. Powstaje pytanie, kto go zastąpi. Foto: Michał Stańczyk / Newspix Yaw Yeboah może odejść z Wisły. Krakowski klub liczy na solidny zarobek. Od kilku dni nie ustają nowe wiadomości w sprawie skrzydłowego Wisły Kraków Yawa Yeboaha oraz jego ewentualnego transferu. Krakowski klub nie ukrywa, że przyjmie rozsądną ofertę za swojego zawodnika, jeśli takowa się pojawi. Sprzedaż Ghańczyka jest jednym z priorytetów finansowych w najbliższym czasie. Umowa Yeboaha kończy się w 2023 roku, więc to ostatni dzwonek, by Biała Gwiazda mogła solidnie zarobić na swoim skrzydłowym. Różne kierunki W ostatnich dniach w mediach przewijał się temat transferu Ghańczyka do meksykańskiego Atlético San Luis. Według informacji portalu „ aktualnie najbardziej prawdopodobnym kierunkiem jest amerykańskie United. Serwis informuje, że do decydujących rozmów dojdzie pod koniec tego tygodnia. Sam Yeboah obecnie przebywa w Ghanie. Wisła Kraków liczyła na to, że skrzydłowy wzbudzi jeszcze większe zainteresowanie dzięki występom w Pucharze Narodów Afryki, jednak piłkarz krakowskiego klubu nie znalazł się jednak w szerokiej kadrze na ten turniej. Kto za niego? W całym zamieszaniu nie można zapomnieć o tym, jak ważnym piłkarzem dla Białej Gwiazdy jest w ostatnim czasie Yeboah. Mimo że jest chimerycznym zawodnikiem i dobre spotkania przeplata bezbarwnymi, to i tak stanowi aktualnie największy ofensywny atut Białej Gwiazdy. Jest najlepszym strzelcem Wisły w tym sezonie z pięcioma golami. Oprócz tego Ghańczyk nie raz popisywał się efektownymi dryblingami, jak w meczu z Górnikiem Łęczna (3:0), gdy jego bramka po rajdzie była wówczas pokazywana w wielu światowych serwisach sportowych. Przed zarządem krakowskiego klubu spora zagwozdka. Gdy Yeboaha zabraknie, ktoś musi wskoczyć na jego miejsce. Biała Gwiazda będzie musiała znaleźć nowego skrzydłowego lub liczyć na to, że formę ustabilizuje Stefan Savić, Dor Hugi lub Piotr Starzyński. Data utworzenia: 30 grudnia 2021 06:00 To również Cię zainteresuje Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości.
- Nie chcę za dużo mówić o tym, co w Wiśle działo się wcześniej, bo mnie tutaj nie było, ale nie odkryję Ameryki jeśli powiem, że takiej stabilizacji w wynikach to tutaj brakuje od dłuższego czasu. To jest diagnoza. Drużyna musi zrozumieć, że skoro coś takiego było tutaj dwa lata temu, rok i jest obecnie, to mamy problem. I trzeba znaleźć lekarstwo - mówi trener Wisły Kraków Adrian KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"- Gdy zaczynał pan latem pracę w Wiśle Kraków, miał pan zapewne związane z nią oczekiwania. Po tych kilku miesiącach, spędzonych w Polsce może pan powiedzieć, że wszystko, czego pan się spodziewał, potwierdziło się?- Gdy decyduję się podjąć pracę w jakimkolwiek klubie, to nie mam wielkich oczekiwań. Koncentruję się raczej na zadaniu do wykonania, realizacji celów. Na tyle długo pracuję w tym zawodzie, żeby wiedzieć, że nie wszystko jest tak łatwe jak się może wydawać z boku. Oczywiście mam też pełną świadomość, że nie zrealizowaliśmy naszych celów w lidze, że powinniśmy mieć więcej punktów i być wyżej w tabeli. W Pucharze Polski natomiast wykonaliśmy zadanie na ten rok, gramy w tych rozgrywkach dalej. Jeśli natomiast zapyta mnie pan czy jestem zadowolony z tego, co prezentował zespół przez większość jesieni, to odpowiem, że nie. I nie mam tutaj na myśli tylko wspomnianych punktów i miejsca w tabeli, ale również sposób gry, jaki prezentowaliśmy w wielu meczach. - To rozczarowanie z pana strony tym, co prezentował zespół, jest duże?- Rozczarowanie to nie jest dobre słowo w tym przypadku. Po prostu nie jestem zadowolony z tego jak funkcjonowaliśmy przez większość Bardzo dużo punktów straciliście tak naprawdę na własne życzenie. Po prostych błędach indywidualnych, z powodu braku koncentracji w kluczowych momentach. To jest coś, co najbardziej pana denerwuje, gdy ocenia pan grę swojego zespołu?- To rzeczywiście bywa irytujące, bo jeśli jeden prosty błąd decyduje o tym, że nie wygrywasz meczu, że tracisz punkty, a tak naprawdę nasza wspólna praca, którą wykonujemy przez cały tydzień, gdy przygotowywaliśmy się do meczu, jest w ten sposób zanegowana, to można być złym. To są naprawdę rzeczy, które można wyeliminować i nad którymi systematycznie pracujemy. Bo można zachować pełną koncentrację i podawać dokładnie do kolegi na kilka metrów. Później mamy taki efekt, że gdy przychodzi mecz to gramy dobrze, dyktujemy warunki przez większość czasu, a później jedna sytuacja jeden błąd decyduje o tym, że zostajemy z niczym. Muszę się zgodzić, że stanowczo za dużo punktów straciliśmy w ten sposób. - Straciliście też bardzo dużo bramek… Czego brakowało w waszej grze defensywnej, żeby to wyglądało lepiej?- Kompaktowości w grze, koncentracji całej drużyny na defensywie i lepszego zachowania w sytuacjach jeden na jeden. Bo jeśli tracisz tyle bramek, to nie jest wina tylko obrońców. Pracować muszą wszyscy. Brakowało nam też stabilizacji, musieliśmy często zmieniać ustawienie z różnych przyczyn. To wszystko są drobne sprawy, ale one wpływają na to, że w jednym czy drugim meczu możesz się potknąć, stracić punkty. Podam taki przykład - zaczynaliśmy sezon z Mateuszem Lisem w bramce. To była mocna „jedynka”, w dodatku silna osobowość w szatni. A później straciliśmy go nagle na kilkadziesiąt godzin przed meczem w Niecieczy. Do bramki musiał wejść nastolatek, który nigdy w ekstraklasie nie grał. Żebyśmy się dobrze zrozumieli - wiem, że transfery są integralną częścią futbolu i trudno mieć pretensje o to, że klub je robi. Tylko gdy dochodzi do zmiany na tak newralgicznej pozycji, to trzeba trochę czasu, cierpliwości, żeby to znów funkcjonowało jak należy. Czasami to się odbije niestety na wynikach. My straciliśmy Lisa, a pozyskaliśmy wspomnianego nastolatka i bramkarza, którego w polskiej lidze nie było kilkanaście lat. I choć dzisiaj możemy powiedzieć, że mamy bardzo dobry duet bramkarzy, bo i Biegański i Kieszek dają nam jakość, to jednak potrzebowali czasu, żeby zaadaptować się do nowych Skoro mówiliśmy o zmianach w obronie, to na jej środku praktycznie przez cały sezon były rotacje. Szansy nie dostał jednak w ogóle Adi Mehremić, a że kibice często pytali o tego zawodnika, to zapytam i ja. On po prostu przegrywa rywalizację czy są jakieś inne przyczyny, że pan w ogóle nie stawiał na niego? I czy są plany, żeby w zimie się z Mehremiciem rozstać?- O naszych zimowych planach za wcześnie jest mówić. Poczekajmy z tym. Co do Adiego, to sprawa jest trochę złożona. Gdy przyszliśmy do Wisły, on był kontuzjowany. Leczył się, rehabilitował, a my w tym czasie musieliśmy patrzeć na dobro drużyny i starać się doprowadzić do jak największej stabilności w obronie. Zmiany, jakie robiliśmy, były czasami wymuszone. Nie jest dobrze robić rewolucję w składzie co tydzień. Adi, nawet gdy już był zdrowy, nie prezentował takiego poziomu, jakiego od niego oczekiwaliśmy. Lepiej wyglądali Michal Frydrych, Maciek Sadlok czy Serafin Szota. Gdy Alana Uryga doszedł do siebie, też prezentował lepszą formę. Zresztą pod koniec jesieni Adi znów miał problemy zdrowotne. Generalnie przegrał po prostu walkę o miejsce w Jeśli poruszamy temat stoperów, to chciałbym zapytać o sposób rozpoczynania waszych akcji od bramki. Pan stawia na rozgrywanie, a nie wybijanie piłki daleko do przodu. Kilka razy miało to jednak dla was brzemienne w skutki konsekwencje. Dopuszcza pan taką możliwość, żeby jednak podchodzić do takich spraw bardziej elastycznie i jeśli przeciwnik zakłada dobrze wysoki pressing, to jednak nie bawić się tak z piłką pod swoją bramką?- Muszę się zgodzić z tym, że nasze wyprowadzanie piłki nie było na takim poziomie, jakiego oczekiwaliśmy, ale to nie oznacza, że musimy wszystko zmieniać w naszym sposobie gry. Taki jest trend w dzisiejszym, nowoczesnym futbolu. Trzeba jednak zachować spokój w takich sytuacjach, ale nie podejmować zbędnego ryzyka. Trzeba mieć pewność siebie w budowaniu akcji, w wychodzeniu spod pressingu. Jeśli przeciwnik zakłada go dobrze, to trzeba wyczuć moment, kiedy przenieść ciężar gry do środka pola. To jest wymagający sposób gry, a choć jesteśmy dzisiaj pod większą presją wyniku, to nie chcę odchodzić od mojej filozofii gry. Chcę ją po prostu tak dopracować, żeby zawodnicy nie popełniali prostych błędów. Oczywiście bywają mecze, w którym zmuszeni jesteśmy reagować na zmieniającą się sytuację, w tym na problemy zdrowotne czy postawę przeciwnika, ale generalnie będziemy dążyć do tego, aby towarzyszył nam przyjęty styl gry, a co za tym idzie większa pewność siebie w sytuacjach boiskowych. - W pana filozofii mieści się również posiadanie piłki. W większości meczów mieliście je większe od rywali, czasami nawet bardzo wyraźnie, ale to często zupełnie nie przekładało się na stwarzanie sytuacji, na strzelanie goli czy na najważniejsze - zdobywanie punktów. Co zatem robiliście źle?- Choć za nami jedna runda, to tak naprawdę wciąż jesteśmy na początku drogi, zrobiliśmy dopiero pierwszy krok. Drużyna uczyła się jak starać się utrzymać dłużej przy piłce, jak budować pewność siebie w kontroli nad meczem. Chcę, żebyśmy tak grali, a nie długimi podaniami na zasadzie uda się 50 na 50 wygrać pojedynek w powietrzu albo nie uda. Zresztą przy naszej drużynie to by nie było nawet 50 na 50, bo poślesz dalekie podanie na takich piłkarzy jak Yaw Yeboah, Piotruś Starzyński, Mateusz Młyński czy Stefan Savić, to jakie oni mają szansę wygrać w powietrzu w rosłymi obrońcami? Trzeba szukać innych atutów. W mojej ocenie musimy pracować nad tym, żeby być w decydujących fazach rozgrywania akcji jeszcze dokładniejszym, szybszym, bardziej zdecydowanym. Musi być też lepsza mentalność w trudnych momentach, gdy gra się o wynik. To co my chcemy grać, to nie jest łatwa sprawa. Tego nie da się wdrożyć w dwa, trzy miesiące, nawet w pół roku. Potrzebna jest cierpliwość, choć zdaję sobie sprawę, że wyniki nawet w momencie budowy czegoś nowego muszą być Ma pan pełne przekonanie, że zawodnicy, którymi pan dysponuje mają odpowiednią jakość, umiejętności, żeby grać taki futbol, o jakim pan mówi?- To jest weryfikowane, analizowane cały czas. - proszę mi wierzyć. Pracujemy nad tym, oceniamy kto ma umiejętności, kto ma pewność siebie na boisku. Oczywiście to nie jest tak, że my będziemy tylko czekać aż jeden z drugim zawodnik przyswoi sobie taktycznie niuanse. Musimy od nich wymagać zawsze nie tylko maksimum zaangażowania, ale również, a może przede wszystkim tego, żeby pokazywali na boisku maksimum swojego potencjału tydzień w tydzień, na każdym treningu, bo biorę odpowiedzialność nie tylko za wyniki, ale także za to, jak ten zespół pracuje. I tak ukierunkowana jest nasza praca, żeby znaleźć odpowiedź kto umiejętności ma już teraz, kto ma potencjał, żeby za chwilę je mieć, a kto na poziom, którego oczekujemy, raczej nie wskoczy nigdy. To będzie niosło za sobą konkretne Na newralgicznej pozycji rozgrywającego konsekwentnie stawiał pan przez prawie cały sezon na Michala Skvarkę. Nie można mu odmówić chęci, bo on w każdym meczu dużo biega, ale jeśli popatrzeć na jego liczby, to one na kolana nie rzucają. Długo pan jednak dawał mu szansę, dopiero w grudniu wylądował na ławce. Stracił u pana kredyt zaufania?- Jeśli rozmawiamy o naszej „dziesiątce” to popatrzmy z jakiego punktu startowaliśmy. Na początku sezonu na tę pozycję szykowany był nie tylko Michal, ale również Kuba Błaszczykowski czy Stefan Savić. To miała być rywalizacja między nimi. A później kontuzję złapali Kuba, Stefan i został nam praktycznie tylko „Skvara”. Ja się zgadzam, że były mecze, w których aż prosiło się, żeby na tej pozycji zrobić zmianę, ale nie mieliśmy za dużo opcji, bo piłkarzy, którzy mają predyspozycję do gry na tej pozycji, nie było wielu. Wiem, że Michal nie zawsze grał tak jak oczekują tego wszyscy, ale jestem przekonany, że on ma świetny charakter i jeszcze pokaże się z dobrej strony. On też wykonuje dla drużyny dużo potrzebnej pracy w obronie. Idzie do pressingu, ale jeśli on biegnie do stopera, a nie ma wsparcia na bokach, to każdy powie, że i naszej „dziesiątce” czegoś brakuje. To jest zespół naczyń połączonych. Michal także doskonale zdaje sobie sprawę z oczekiwań względem jego osoby i w każdym kolejnym kolejnym treningu i meczu przykłada się mocno, aby pomóc drużynie w realizacji założeń i celów. - To jak tak analizujemy już poszczególne formacje, trudno nie wspomnieć o napastnikach. Zarówno Jan Kliment jak i Felicio Brown Forbes mieli dobry początek sezonu, ale później po prostu się „zacięli”, nie strzelali bramek w lidze. Pan wie, gdzie jest tego przyczyna? Czy to zespół jako całość gorzej funkcjonował w ofensywie czy jednak można wymagać od napastników, żeby czasem sami wykreowali sytuacje i je wykończyli?- To prawda, że napastnicy żyją z podań i to prawda, że na początku sezonu to funkcjonowało dobrze, a „Klimi” i Felo strzelali dla nas bramki. Później pewne rzeczy nie funkcjonowały już tak jak powinny. Zaczęliśmy szukać różnych rozwiązań, np. grać dwójką w ataku. Obaj nie byli jednak przyzwyczajeni do takiego układu, choć pod sam koniec jesieni były już fragmenty, gdy potrafili nieźle współpracować. Nie zapominajmy też o innych sprawach. Kliment chorował, długo po tym dochodził do pełnej formy fizycznej. Felo jakiś czas siedział w domu przed sezonem, gdy załatwiane były transferowe formalności. Myślami był już w Chinach. A później nagle do nas wrócił. I można oczywiście opowiadać, że był dobrze przygotowany, bo pracował indywidualnie, ale skoro z nami nie trenował, to wcześniej czy później musiało się to odbić na jego dyspozycji. Nie ma tutaj cudów. To nie była dla niego łatwa sytuacja, bo musiał przestawić się też na nieco inne zadania. Wierzę jednak, że oni obaj wciąż mogą nam dać bardzo dużo. Musi tylko wszystko zagrać - zdrowie, przygotowanie fizyczne, taktyczne. - Przez całą jesień dużo rozmawialiśmy o mentalności tej drużyny. Były mecze, w których zespół zostawiał nie 100, a nawet 150 procent zaangażowania na boisku. Były jednak również spotkania, gdy patrząc z boku można było odnieść wrażenie, że jest z tym problem. Co trener może zrobić, żeby tydzień w tydzień, przy pełnym stadionie, ale też przy takim, na którym gdzieś na drugim końcu Polski jest ich garstka drużyna była odpowiednio nastawiona do gry?- Najlepszą metodą mobilizacji piłkarza jest konkurencja. Trzeba też wymagać od każdego zawodnika powtarzalności w każdym meczu. Nie chcę za dużo mówić o tym, co w Wiśle działo się wcześniej, bo mnie tutaj nie było, ale nie odkryję Ameryki jeśli powiem, że takiej stabilizacji w wynikach to tutaj brakuje od dłuższego czasu. To jest diagnoza. Drużyna musi zrozumieć, że skoro coś takiego było tutaj dwa lata temu, rok i jest obecnie, to mamy problem. I trzeba znaleźć lekarstwo. Dla mnie ważne jest, że powoli zaczynają być oznaki, że zespół zaczyna to rozumieć. Cieszę się, że piłkarze pokazali, że chcą nad rozwiązaniem tego problemu pracować. To prawda, że to jeszcze nie funkcjonowało na sto procent w meczach. Pierwsze oznaki, że drużyna rozumie, jaki ma problem, już są. Dobrze zareagowaliśmy na trudną sytuację w Łodzi w Pucharze Polski. Zupełnie inaczej zespół zareagował też na sytuację z czerwoną kartką dla Michala Frydrycha w Białymstoku i w Lubinie. Oczywiście ja wiem, że przegraliśmy oba te mecze, ale jednak chyba widać było, że reakcja zespołu w obu przypadkach była diametralnie inna. Progres jest, na ten moment bez wyników, ale wierzę, że to jest jedyna droga, którą musimy kroczyć. Ja z niej nie zejdę!- Dużo mówimy o minusach, to może teraz trochę o pozytywach. Takim były przede wszystkim wasze wygrane w Pucharze Polski. Dawno Wisła nie znalazła się w ćwierćfinale, a biorąc pod uwagę, że zagracie w nim z III-ligową Olimpią Grudziądz, to szanse na półfinał są bardzo duże. Mecze w tych rozgrywkach pokazały również, że zespół potrafi się zmobilizować, że potrafi wychodzić z trudnych sytuacji jak w Tychach czy Łodzi. To jest to, czego oczekiwałby pan również lidze?- Tak, z tego jak prezentowaliśmy się w Pucharze Polski możemy być zadowoleni. Tym bardziej, że te mecze przychodziły w trudnych dla nas momentach. Ze Stalą Mielec zagraliśmy np. po 0:5 w Poznaniu, ale udało się zmobilizować, poradzić z problemami i wygrać. To pokazało, że ten zespół potrafi szybko się pozbierać. To co jest problemem, to że na razie nie udaje nam się tego zrobić na dłuższy czas. W zimie musimy mocno pracować nad tym, żebyśmy byli bardziej stabilni w grze, w osiąganiu dobrych wyników i w budowaniu pewności siebie. Nie jesteśmy dzisiaj zadowoleni z tych elementów, ale są moim zdaniem przesłanki, że ten zespół może grać lepiej i skuteczniej. Tym bardziej, jeśli nieco zwiększymy w nim Plusem jest też to, że wprowadził pan do regularnej gry dość szerokie grono młodych piłkarzy. W klasyfikacji Pro Junior System Wisła jest bardzo wysoko. W klubie są pewnie z tego zadowoleni?- Nie wiem czy są zadowoleni, bo ja zadowolony z tego jak wyglądaliśmy w większości meczów nie jestem. A co do młodych, to ja naprawdę nie patrzę aż tak mocno czy piłkarz jest młody, stary, ale przede wszystkim czy ma jakość. Gra ten, który ma nam pomóc wygrać. Korzystamy z tych zawodników, których mamy w kadrze. Cieszę się oczywiście, że mamy też w niej młodych, zdolnych graczy, ale przed nami i przed nimi jest jeszcze bardzo długa droga do pokonania, żeby wejść na taki poziom, jakiego wszyscy tutaj Wspomniał pan wcześniej o zwiększeniu konkurencji w zespole. To na jakich pozycjach będziecie chcieli się wzmocnić? Można usłyszeć, że ma przyjść środkowy pomocnik na pozycję „osiem”. Czy na innych pozycjach również szykują się jakościowe transfery?- Zawsze staram się koncentrować na tych zawodnikach, których mam w kadrze. Staram się budować zaufanie do nich. Nie będę jednak krył, że jeśli ta drużyna ma się rozwijać, to musimy dołożyć do niej trochę jakości. Każdy trener chce nowych, dobrych zawodników. Najważniejsze jest jednak, żeby znaleźć piłkarzy, który dadzą coś konkretnego klubowi. Nie tylko umiejętności się liczą, ale również chęć poświęcenia, charakter. Nie chcę nowych zawodników, żeby się tylko nazywało, że jest ktoś nowy. Ja chcę takich piłkarzy, którzy pozwolą nam zrobić postęp w budowaniu Jak będą wyglądać przygotowania do drugiej części sezonu? Kiedy startujecie?- Jeszcze układamy detale. Już teraz mogę jednak powiedzieć, że zaczynamy 5 stycznia, a w planie jest obóz w Turcji. Tam będziemy chcieli zagrać trzy sparingi, ale wcześniej, bo już 12 stycznia zagramy z Tatranem Liptovsky Skoro mamy okres świąteczno-noworoczny, to poprosiłbym pana na koniec o deklarację, obietnicę dla kibiców Wisły, którzy w ostatnich latach przeżywali dużo nerwów. Może pan im obiecać, że wiosną „Biała Gwiazda” spokojnie zapewni sobie utrzymanie w ekstraklasie?- Rozumiem dobrze kibiców, że się denerwują, bo trzeci rok z rzędu ich oczekiwania rozmijają się znacząco z tym, co drużyna robi na boisku. Proszę mi wierzyć, że ja też z tego powodu szczęśliwy nie jestem. Mogę im dzisiaj obiecać, że każdego dnia będziemy pracować z maksymalnym zaangażowaniem. Mogę im obiecać, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby zespół nie w kilku wybranych spotkaniach, a w każdym walczył z maksymalnym poświęceniem. Najważniejszym zadaniem jest z mojej strony doprowadzenie do takiej sytuacji, żeby każdy zawodnik zrozumiał, że liczy się każdy dzień, każdy trening. Jeśli zespół to w pełni pojmie, jeśli będzie maksymalne zaangażowanie, to wyniki też przyjdą. Jestem tego ofertyMateriały promocyjne partnera
W piątek w Rzeszowie dojdzie do historycznego spotkania. Resovia zmierzy się z Wisłą Kraków na Stadionie Miejskim przy ul Hetmańskiej. O tym, że trybuny będą pękać w szwach, świadczy ogromne zainteresowanie biletami. Jeśli jeszcze ich nie kupiliście, nie tracicie czasu, bo zostało już mało miejsc. - W XXI wieku tylko mecze derbowe gromadziły 5 tys. publikę. Bez wątpienia mecz z Wisła Kraków może przejść do historii jeśli chodzi o frekwencję – czytamy na Facebooku Apklan Resovia. Już w piątek o godz. 20:30 resoviacy zagrają przeciwko Wiśle Kraków, która w poprzednim sezonie z Ekstraklasy spadła do pierwszej ligi. Dzięki temu możemy zobaczyć legendarną drużynę na rzeszowskiej murawie. W piątek może zabraknąć biletów Jak zaznacza rzecznik Apklan Resovii Rzeszów, Paweł Bukała wyprzedały się prawie wszystkie bilety. - To bardzo realny scenariusz, że na piątek zabraknie biletów. Zainteresowanie meczem było już od momentu, gdy został ogłoszony terminarz na ten sezon. Mecz z Sosnowcem spadł na drugi plan, a spotkanie z Wisłą wywołało największe zainteresowanie wśród kibiców - mówi rzecznik. Lewandowski oficjalnie zaprezentowany w Barcelonie! Kibice Wisły mają parkować na parkingu Hali Podpromie Nie tylko w Rzeszowie mecz cieszy się dużym zainteresowaniem. Jak czytamy na stronie Wisły Kraków „Ze względu na dużą liczbę kibiców Białej Gwiazdy spodziewanych na Stadionie Miejskim w Rzeszowie przy ulicy Hetmańskiej 69 i brak odpowiednio przystosowanej infrastruktury parkingowej w okolicach obiektu CWKS Resovia Rzeszów rekomenduje kierowanie swoich pojazdów na parking przy Hali Podpromie”. Ewentualny przemarsz kibiców nadzorować będzie KMP w Rzeszowie.
Wisła Kraków przygotowania do sezonu w I lidze rozpocznie 13 czerwca. Teraz znamy już dokładny plan, według którego pracować będzie zespół Jerzego Brzęczka. WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"Pierwszy raz od dłuższego czasu Wisła nie pojedzie na żadne zgrupowanie. Cały okres przygotowawczy zawodnicy „Białej Gwiazdy” spędzą w swoim ośrodku treningowym w Myślenicach. Trudno nie dojść do wniosku, że to jeden z efektów oszczędności, jakie klub z ul. Reymonta musiał wprowadzić po spadku z ekstraklasy. Wisła na dość krótki w tym roku okres przygotowawczy ma zaplanowane pięć sparingów. Na ten moment wyłącznie z drużynami polskimi, choć nie można wykluczyć, że dojdzie jeden rywal zagraniczny, bo jedno „okienko” w terminie, w którym krakowianie mają grać sparing, jest na ten moment wolne. W latach poprzednich wiślacy grywali mecze kontrolne np. z zespołami z Czech czy Słowacji, więc i tym razem takiego rozwiązania wykluczyć nie można. To co już wiemy, to że serię gier kontrolnych otworzy potyczka z Garbarnią Kraków, którą zaplanowano na 18 czerwca. Dwaj kolejni rywale Wisły pochodzą z Podkarpacia. 25 czerwca podopieczni Jerzego Brzęczka zagrają ze Stalą Mielec, a 2 lipca z Resovią. Na 5 lipca zaplanowany jest już wspomniany sparing z nieznanym jeszcze rywalem, a serię gier kontrolnych zakończy potyczka z Podbeskidziem Bielsko-Biała 9 lipca. Będzie to zarazem próba generalna przed startem sezonu w I lidze. Co ciekawe, również przed poprzednim sezonem Wisła ostatni sparing zagrała z „Góralami”. Mecz, który połączono wtedy z prezentacją drużyny „Białej Gwiazdy”, zakończył się remisem 1: już zatem znamy (miejsca i dokładne godziny ich rozegrania klub poda w późniejszym terminie), ale wciąż dużo niewiadomych jest, jeśli chodzi o kadrę na I ligę. Na razie Wisła ogłosiła, że z wypożyczeń do klubu wrócić ma siedmiu zawodników. Przypomnijmy, że chodzi o takich piłkarzy jak: Kamil Broda, Sławomir Chmiel, Kacper Duda, Daniel Hoyo-Kowalski, Hubert Sobol, Wiktor Szywacz oraz Krystian poznamy też nazwiska kolejnych młodych graczy z zespołu juniorów, którzy dostaną szansę treningów z pierwszą drużyną. Trener Jerzy Brzęczek chce się bowiem przyglądnąć bliżej najzdolniejszym zawodnikom i ocenić w okresie przygotowawczym czy są już gotowi na grę w seniorskim futbolu. Wiele wskazuje natomiast na to, że na informacje, kto będzie stanowił trzon drużyny w I lidze, przyjdzie jeszcze kibicom trochę poczekać. Być może do 13 czerwca, gdy drużyna rozpocznie przygotowania, a na który to dzień zaplanowana jest również konferencja prasowa, na której mają zostać przedstawione plany nie tylko okresu przygotowawczego, ale generalnie całej najbliższej przyszłości Wisły w I-ligowych już znajdziesz więcej informacji o Wiśle Kraków Wisła Kraków ma całą nową jedenastkę! Oto piłkarze, którzy w... Gorące lato 2022. Kto przyjdzie, kto odejdzie z Cracovii? Piękna sędzia Karolina Bojar-Stefańska na boisku i poza nim NOWE ZDJĘCIAMamy też grają w piłkę. Wyjątkowy turniej w Krakowie [ZDJĘCIA] Oceniamy piłkarzy Cracovii za sezon 2021/2022Oceniamy Wisłę Kraków za sezon 2021/2022Kibice Wisły przyszli pod stadion "powitać" piłkarzy po spadku Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
kto dojdzie do wisły kraków